O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   

NOWA JAKOŚĆ ŻYCIA







  Poznawanie siebie w świetle Słowa Bożego 23-25 marca 2018 ...


Poznawanie siebie w świetle Słowa Bożego
SZKOŁA MODLITWY SŁOWEM BOŻYM
23-25 marca 2018

 

W dniach 23-25 marca 2018 r. w ramach Szkoły Modlitwy Słowem Bożym odbyła się sesja formacyjna „Poznawanie siebie w świetle Słowa Bożego”. Prowadził ją Krzysztof Wons SDS - dyrektor naszego domu, a uczestniczyło w niej 158 osób.

 

 
  

 

Odkrywanie prawdziwego obrazu siebie w świetle Słowa Bożego może stać się szczególną drogą do poznania i przyjęcia własnej wartości. Jest to proces bardzo delikatny i trudny. Dokonuje się przede wszystkim na modlitwie. Przez modlitwę Słowem Bożym i kontemplację Miłosiernego Ojca uczymy się patrzeć na siebie „oczami” Boga. Wskazane jest, aby w procesie tym towarzyszył kierownik duchowy.

 

---------------------------------------------------------------------

 NAGRANIA HOMILII
wygłoszonych w czasie sesji

---------------------------------------------------------------------

Życie jest jedną wielką pasją poznawania w Bogu siebie!
homilia – piątek V. tygodnia Wielkiego Postu, 23 marca 2018 r.
Jr 20, 10-13; Ps 18, 2-7; J 10, 31-42

nagranie homilii z 23 marca 2018
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

Na początku tej sesji warto sobie uświadomić bardzo ważną prawdę, a mianowicie, że nikt z nas nie zna siebie do końca. I tak będzie do końca naszego życia. To, że czasem trochę siebie znamy albo że ktoś nas trochę lepiej zna, zawsze jest niewystarczające. Dlaczego? Dlatego, że każdy nowy dzień niesie ze sobą konkretne wezwania, konkretne wydarzenia i słowa, w których na nowo siebie odkrywamy, na nowo siebie poznajemy.

Moi kochani, nie ma lepszego lustra, w którym można poznawać siebie, nie tylko zewnętrznie, ale przede wszystkim od wewnątrz, niż to, którym jest słowo Boga. Przyjeżdżamy tutaj, by w ciszy, która zapadnie za kilka godzin, a właściwie za kilka chwil, spotkać się z Jezusem osobiście. Przyjeżdżamy tutaj po to, by słuchać Jego słowa, by On mógł tym słowem objawić nam to, co jest w nas piękne i dobre, ale też i to, co jest kruche i słabe, co wymaga miłosierdzia, przebaczenia. On jest najlepszym Zwierciadłem, nie ma lepszego!

Człowiek, od samego początku, kiedy przychodzi na świat, może odkrywać w nowy sposób siebie. Dlaczego? Dlatego, że Bóg był bardzo daleki, odległy. I chociaż prowadził lud przez słowo, to jednak zawsze był Bogiem jakoś odległym. Kiedy zaś Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami, Bóg stał się bardzo bliski. Można było Go zobaczyć, usłyszeć, dotknąć, spotkać się z Nim. Doświadczyła tego Maryja, potem Józef i wszyscy ci, których Bóg spotyka w Jezusie na swojej drodze.

Oczywiście, ludzie nie tak sobie wyobrażali Boga, Mesjasza. Nie tak Go sobie wyobrażali! Trudno było im uwierzyć. Trudno było im uwierzyć, że Bóg przyszedł do człowieka jako człowiek, a zarazem jako Bóg. Nam też często trudno w tę prawdę uwierzyć. Ale właśnie dlatego, że stajemy blisko Jezusa, że przychodzimy do Niego, że chcemy się spotkać z Nim, jest szansa, żeby znowu każdy z nas nie tylko poznał Jezusa takiego, jakim On jest i kim On jest, ale też jest szansa, żeby poznał siebie w nowy sposób. Dlaczego? Dlatego, że osobiste spotkanie z Jezusem zawsze prowadzi nas do nowego odkrycia siebie takiego, jakiego jeszcze nie znałem czy takiej siebie, jakiej jeszcze nie znałam. Dlatego, moi kochani, życie jest jedną wielką pasją poznawania w Bogu siebie. Życie jest pasją! O. Mieczysław Kożuch użył takiego sformułowania, które bardzo mi się podoba. Można odkrywać życie, które jest pasją. I można do niego podchodzić właśnie jako do takiego daru, którym Bóg się cieszy; do daru, który jest nam nieustannie dawany w każdym biciu serca, w każdej chwili, abyśmy – ty i ja – mogli się nim cieszyć jako Jego dzieci.

Na tej drodze – drodze poznawania Boga i siebie – będzie nam towarzyszyło słowo, żywe słowo. A słowo „staje się żywe” wtedy, kiedy w każdym z nas staje się ciałem, czyli wtedy, kiedy jest usłyszane i z wiarą taką, jaką mamy, przyjęte; kiedy uczynione jest moim słowem. Wtedy zaczynam doświadczać tego, czego doświadczali uczniowie, czego doświadczali ci, którzy na to słowo się otwierali. Kiedy otwierasz się na słowo, wtedy już nie tylko ty żyjesz, ale żyje w tobie Ktoś, kto pokazuje ci twoje życie i twoje człowieczeństwo właściwie i prawdziwie. Kto słucha Jezusa i karmi się Jego słowem, kto wchodzi z Nim w zażyłą więź, każdego dnia staje się bardziej Jezusowy. Staje się przebóstwiony, o czym Jezus mówi w dzisiejszej Ewangelii.

Stańmy więc blisko Jezusa z dzisiejszej Ewangelii, razem z tymi, którzy Go spotykają w świątyni. Jezus – zwróćcie uwagę, że w Ewangelii wg św. Jana – często przychodzi do Jerozolimy i albo jest w świątyni albo obok. Tam spotyka się z ludźmi. W świątyni jest też atakowany, tak jak dzieje się dzisiaj. W świątyni ludzie nie tylko na Niego się otwierają, ale też Go kwestionują, chcą Go pojmać, chcą Go zabić. Dlaczego? Dlatego, że ich konfrontuje. Dlatego, że objawia im siebie jako takiego mesjasza, jakiego oni sobie nie wyobrażali. Oni wyobrażali sobie zupełnie innego mesjasza, mesjasza pełnego siły, pełnego mocy niszczycielskiej, mesjasza – politycznego władcę, itd. A tu nagle przychodzi ktoś, kto uzdrawia, kto pochyla się nad chorymi… Przychodzi ktoś, kto oczyszcza świątynię z targowiska… Przychodzi ktoś, kto wprowadza do świątyni…

A więc Jezus wypełniając każde z tych świąt, również dzisiejsze – święto poświęcenia świątyni –, objawia siebie i wypełnia wszystko to, co oni tak pieczołowicie pielęgnowali przez rytuały i przez czytane słowo. Ale to jednak nie wystarczało, bo to nie prowadziło ich do zażyłej więzi. I dlatego tak trudno im było zrezygnować ze swojego wyobrażenia o mesjaszu. Dlatego Go atakują, dlatego jest im niewygodny, dlatego po prostu chcą się Go pozbyć. Dlaczego chwycili za kamienie? Dlatego, że Jezus powiedział: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy”. „Zbluźnił! Jak On mógł? Cieśla z Nazaretu!”. To było dla nich nie do przeskoczenia, a On im po prostu tłumaczy. Nam tutaj, w czasie tych godzin spędzonych na modlitwie, również będzie tłumaczył. Będzie dotykał także tego, co jest chore w naszym wyobrażeniu Pana Boga. Będzie też dotykał naszego obrazu Pana Boga, który to obraz często jest chory, niewłaściwy. Będzie go dotykał, aby go oczyścić. Będzie nas prowadził swoim słowem do Ojca, bo On jest jedynym Synem Ojca! Najpiękniejszym! Jest Drogą do Ojca!

Dlatego jesteśmy zaproszeni, abyśmy – tak jak i ci, którzy Go słuchali w świątyni – pozwolili, aby umarło w nas to, co jest chore w relacji z Ojcem i w relacji z Jezusem, w relacji z drugim człowiekiem i ze sobą. Bo tych wszystkich relacji będzie Jezus w nas dotykał swoim słowem. Wielu w Niego dzisiaj uwierzyło, ale również wielu Go po prostu odrzuciło. Jeśli, moi kochani, jest w nas coś, co będziemy odkrywali jako chore, co odrzuca Jezusa w nas i co będzie odrzucało Go w drugim człowieku i w sobie, to coś potrzebuje łaski! To coś potrzebuje Jego mocy! To coś potrzebuje Jego słowa, Jego obecności, Jego miłosierdzia! To jest wielkie błogosławieństwo! Jezus odchodzi, ale nie odrzuca. Jezus odchodzi, ale nie odrzuca! Dalej kocha, aż po krzyż, aż po zmartwychwstanie! Aby nikt nie zginął, ale aby każdy doświadczył życia wiecznego!

Joachim Stencel SDS

---------------------------------------------------------------------

………
homilia – sobota V tygodnia Wielkiego Postu, 24 marca 2018 r.
Ez 37, 21-28; [ps:] Jr 31, 10-13; J 11, 45-57

nagranie homilii z 24 marca 2018
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

Ryszard Stankiewicz SDS

---------------------------------------------------------------------

-----------------------------------------------
* w tekstach homilii
spisanych z nagrania na żywo,
 zachowano styl języka mówionego
-----------------------------------------------

 

KONTAKT ZGŁOSZENIE
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl