O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   









  Ćwiczenia Ignacjańskie 19-27 sierpnia 2019 - info i homilie ...


Ćwiczenia Ignacjańskie
19-27 sierpnia 2019

 

W dniach 19-27 sierpnia 2019 r. przeżywamy Ćwiczenia Duchowne św. Ignacego Loyoli. W rekolekcjach biorą udział 92 osoby, którym towarzyszy 10 kierowników duchowych. W towarzyszenie są zaangażowani duszpasterze CFD, trzech kapłanów diecezjalnych (archidiecezja przemyska, diecezja elbląska i diecezja warszawsko-praska), siostra zakonna (urszulanki Unii Rzymskiej) i osoba świecka.

Prosimy o modlitwę w intencji
uczestników i prowadzących oraz kierowników duchowych !

 

homilie – część druga
24-27 sierpnia 2019 >>>
.

---------------------------------------------------------------------

 NAGRANIA HOMILII
wygłoszonych w czasie rekolekcji
- CZĘŚĆ PIERWSZA -
19-23 sierpnia 2019

---------------------------------------------------------------------

Oby nasze rekolekcyjne rozmowy z Jezusem były naprawdę spotkaniami!
homilia – poniedziałek 20. tygodnia okresu zwykłego (rok I), 19 sierpnia 2019
Sdz 2, 11-19; Ps 106, 34-35. 36-37. 39-40. 43ab. 44; Mt 19, 16-22

NAGRANIE HOMILII Z 19 SIERPNIA 2019
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

W dniu rozpoczęcia rekolekcji z całą wspólnotą Kościoła wsłuchujemy się w historię pociągającą i konfrontującą zarazem. „Pewien człowiek podszedł do Jezusa”. Oryginał Ewangelii mówi o nim, że to „jeden” (gr. „eis”): „jeden podszedł do Jezusa”. To konkretny i niepowtarzalny człowiek, ale jego rozmowa z Jezusem – za sprawą Ducha Świętego, który towarzyszy naszemu słuchaniu Ewangelii – może być zwierciadłem dla nas wszystkich. Ta rozmowa może być dla nas zwierciadłem, w którym zobaczymy nasze wewnętrzne oblicze. Ewangelista nie podaje nam wielu jego danych osobowych poza tym, że był młodzieńcem i „miał wiele posiadłości”. Kiedy wsłuchujemy się jednak w jego rozmowę z Jezusem, ten młodzieniec ujawnia swoje wnętrze. Ujawnia tęsknotę za czymś więcej i smutek wynikający z przywiązania do rzeczy.

Ta krótka historia jest jak klamrą spięta sformułowaniami: „podszedł do Jezusa i zapytał” oraz „gdy usłyszał te słowa odszedł zasmucony”. Podszedł i odszedł. Podszedł z tęsknotą, odszedł ze smutkiem. Podszedł, bo chciał „mieć życie wieczne”, odszedł bo „miał wiele posiadłości”. Tu pomocą może być nam przypowieść o kupcu poszukującym pięknych pereł, który „gdy znalazł jedną drogocenną perłę, poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił ją” (Mt 13, 45-46). Kupiec z przypowieści zrobił to, czego ten młodzieniec zrobić nie potrafił: kupiec wypuścił z ręki wszystko, co już miał, wypuścił z ręki wszystkie perły, które do tej pory znalazł i kupił. I to umożliwiło mu kupno i wzięcie do ręki perły najpiękniejszej. I już to nam przypomina, że Jezus Chrystus nie jest i nie może być dodatkiem do tego, co mamy; nie może być nawet najpiękniejszym dodatkiem do życia, ponieważ On jest samym Życiem.

Podszedł i odszedł. Pomiędzy tym „podszedł” i „odszedł” miało miejsce wydarzenie, które nazywamy spotkaniem. A mi dziś nie daje spokoju pytanie, co to było za wydarzenie i – choć to pytanie może się komuś wydać szokujące – czy to wydarzenie można nazwać spotkaniem. Być może do zadania sobie takiego pytania sprowokowała mnie lektura adhortacji papieża Franciszka „Christus vivit”, która – przypomnę, żebyśmy się wszyscy utożsamili jako jej adresaci – jest adresowana do młodych i do całego Ludu Bożego. Czytając adhortację papieską, muszę to tak powiedzieć, w języku polskim słyszymy, że chodzi tu o „spotkanie-starcie między Panem a bogatym młodzieńcem” (nr 251). Sięgnąłem do innych wersji językowych tego tekstu. Niemcy w tym samym momencie czytają o „bezowocnym spotkaniu” (die fruchtlose Begegnung). Ci, którzy posługują się językiem angielskim, o ile mnie intuicja nie myli, o „nieudanym spotkaniu” (the unsuccessful encounter”). Natomiast w tekście hiszpańskim (podobnie jest tez w tekście włoskim, portugalskim czy francuskim) pojawia się zwrot składający się z dwóch słów, które są oddzielone pauzą; te słowa są antonimami, czyli wyrazami przeciwstawnymi: oddają rzeczywistości sobie przeciwstawne. To wydarzenie zostało nazwane „spotkanie–nie-spotkanie” (el encuentro-desencuentro), spotkaniem, w którym nie było spotkania. To drugie słowo oznacza spotkanie, które się nie powiodło, bo albo się nie odbyło albo nie spełniło związanych w nim oczekiwań. Chodzi więc o brak spotkania albo spotkanie rozczarowujące. I tak papież określa to coś, co się wydarzyło.

Spróbujmy pobyć z tym dylematem, czy to wydarzenie było spotkaniem czy też nie. Zauważmy najpierw pozytywy. Młodzieniec, - pisze papież Franciszek do młodzieży i do nas wszystkich -, „podążał za dobrym natchnieniem”. Rozpoczynając rekolekcje podziękujmy więc Bogu za te poruszenia Ducha Świętego, które nas pobudziły do zapisania się na rekolekcje i towarzyszyły nam na wszystkich etapach drogi do tego miejsca i do tego moentu, któ®y przeżywamy. Po drugie, „podszedł do Jezusa”, a więc zbliżył się, wyszedł ze swej samotności, spróbował podjąć relację. Nie szukał sam odpowiedzi na pytanie o życie wieczne, ale przyszedł z nim do Jezusa. Jezus w czasie tej rozmowy jest dla niego najpierw drogą do Ojca. Mówi mu: „Jeden tylko jest Dobry”. To ważny impuls dla nas. Jedna z pierwszych operacji, jakiej Jezus chce w nas dokonać, to oczyszczenie naszego obrazu Boga, oczyszczenie obrazu Boga, który w sobie nosimy. Jak kiedyś mówił o. Józef Augustyn SJ: „Szukanie i pełnienie woli Bożej domaga się od człowieka odkrycia prawdziwego obrazu Boga, który zawsze jako pierwszy daje wszystko człowiekowi”. Bóg najpierw dał wszystko, a dopiero potem mówi: „Daj wszystko!”. „Nasze pełnienie woli Bożej jest przyjmowaniem i oddawaniem Bogu tego, co wcześniej otrzymaliśmy. ‘Chory obraz Boga’ (Josef Rudin) sprawia, iż chore jest również nasze szukanie woli Bożej” (J. Augustyn SJ). Z pomocą Jezusa ten młodzieniec odkrywa nie tylko Boga, który jest Dobry, ale z pomocą Jezusa odkrywa również siebie samego. Odkrywa w sobie pragnienie czegoś więcej: „czegoś mi jeszcze brakuje”. „Czego mi jeszcze brakuje?” – pyta. To jest ścieżka, po której będzie nas prowadził również św. Ignacy Loyola: w kierunku „więcej”, czyli „magis”. W ten sposób Jezus jest dla nas Drogą nie tylko do Ojca w niebie, ale również do nas samych i do każdego człowieka (por. Jan Paweł II, Redemptor hominis, nr 13).

A teraz o tym, co wskazywałoby, że przynajmniej w jakimś wymiarze nie doszło do spotkania. Dobitnie wskazuje na to informacja: „odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości”. Papież Franciszek, odwołując się do relacji św. Marka Ewangelisty, zwraca uwagę, że „ten młody człowiek nie zauważył miłującego spojrzenia Pana” (por. Mk 10, 21). Mateusz o tym nie wspomina, ale Marek mówi, że Jezus popatrzył na niego z miłością. Problem tego młodego człowieka, mówi papież, polega na tym, że „nie zauważył miłującego spojrzenia Pana”. „Nie potrafił oderwać się od wielu rzeczy, które posiadał” (por. Mt 19, 22) i stracił okazję tego, co z pewnością mogło być wielką przyjaźnią”. Nie dostrzegł miłującego spojrzenia Pana na siebie i nie potrafił z miłością popatrzeć na to w sobie, co jeszcze jest niedojrzałe, co jeszcze jest niedoskonałe, co jeszcze jest nieuporządkowane… A więc nie pozwolił, by miłość Boga dotknęła w nim tego, co w nim miłości bardzo, ale to bardzo potrzebowało. Nie pozwolił, by miłość leczyła to, co chore; by zbawiała to, co grzeszne; by przywracała do życia to, co umarło. Przypomnijmy sobie, że kiedy idziemy do lekarza, oprócz diagnozy otrzymujemy lekarstwo. Ten zaś młodzieniec poszedł do Lekarza, wysłuchał diagnozy i zanim Lekarz cokolwiek więcej powiedział, odwrócił się na pięcie odchodząco do domu. Nie pozwolił, by miłość Boga porządkowała w nim to, co nieuporządkowane. Uczestniczymy więc w dramacie, w którym w czasie spotkania nie dochodzi do spotkania. To znaczy, że jakaś część mnie nie może się spotkać z Bogiem, ponieważ ja tej części siebie nie pozwalam na to, żeby ona się z Bogiem spotkała. Przychodzę do Boga, jak faryzeusz z przypowieści o celniku i faryzeuszu, który nie widzi w sobie przestrzeni, która potrzebowałaby zbawienia. W związku z tym spotyka się „pobożnie” z Bogiem, niby się spotyka. Niby się spotyka, ale jakaś część w nim nie spotyka się z Bogiem. Rozmowa rekolekcyjna, w czasie której mówimy o tęsknotach i pragnieniach, a pomijamy opory, też może być jak spotkanie bez spotkania. Taka rozmowa, w której mówimy o rzeczach „ładnych” i „pobożnych”, ale czujemy, że nie dochodzi do spotkania. Rozmowa, w której dzielimy się naszymi sukcesami, jak ten młodzieniec („przestrzegałem tego wszystkiego”), a nie dotykamy porażek może być jak spotkanie i nie-spotkanie. Żeby się spotkać, żeby się spotkać do końca, trzeba wejść w spotkanie całym sobą; trzeba wejść w spotkanie również ze smutkiem i również z tymi uczuciami, które ujawniają nasze nieuporządkowane przywiązania. Po to właśnie są ćwiczenia duchowne, - św. Ignacy tak to widzi -, żeby uporządkować w nas to, co jest nieuporządkowane. Więc, jeśli ktoś odkryje w sobie coś nieuporządkowanego, niech powstrzyma w sobie odruch ucieczkowy, bo „właśnie po to tu jestem, żeby miłość Pana Boga zaczynała to we mnie porządkować” – trzebaby powiedzieć. Jan Paweł II w encyklice „Redemptor hominis”, na początku pontyfikatu, pisał: „Człowiek, który chce zrozumieć siebie do końca – nie wedle jakichś doraźnych, częściowych, czasem powierzchownych a nawet pozornych kryteriów i miar własnej istoty – musi ze swoim niepokojem, niepewnością, a także słabością i grzesznością, ze swoim życiem i śmiercią, przybliżyć się do Chrystusa. Musi niejako w Niego wejść z sobą samym” (nr 10). To nawet nie chodzi o to, by podejść, ale „niejako wejść w Niego z sobą samym”, pozwalając Jemu wejść we mnie.

Dlatego, ostatnia już intuicja. W trakcie rozważania tego słowa wróciła do mnie taka obserwacja, że w Ewangelii, - kojarzę to zwłaszcza z Ewangelią wg św. Łukasza -, to samo słowo greckie: „euriskein” bywa tłumaczone na język polski: „znajdować” i „spotykać”. Spotkam się z Jezusem, gdy mu się pozwolę znaleźć. Gdy Mu się pozwolę znaleźć, wtedy będzie spotkanie! Spotkam się z Nim, gdy odkryję, kim On jest, że jest Zbawicielem świata (!), i gdy odkryję siebie jako grzesznika potrzebującego zbawienia, jako nieuporządkowanego potrzebującego uporządkowania przez Niego. Spotkam się z Nim, gdy On, Dobry Pasterz, znajdzie mnie, owcę uwikłaną w ciernie trosk tego świata, ułudę bogactwa i inne żądze (Mk 4, 19). Spotkam się z Nim, kiedy On mnie odwikła. Poprośmy, by nasze rekolekcyjne rozmowy z Jezusem i z osobą towarzyszącą były naprawdę spotkaniami.

Piotr Szyrszeń SDS

---------------------------------------------------------------------

………
homilia – środa 20. tygodnia okresu zwykłego (rok I), 21 sierpnia 2019
Sdz 9, 6-15; Ps 21, 2-3. 4-5. 6-7; Mt 20, 1-16

NAGRANIE HOMILII Z 21 SIERPNIA 2019
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

Joachim Stencel SDS

---------------------------------------------------------------------

………
homilia – wspomnienie NMP Królowej, 21 sierpnia 2019
[ czytania z czwartku 20. tygodnia okresu zwykłego - rok I ]
Sdz 11, 29-39a; Ps 40, 5. 7-8a. 8b-10; Mt 22, 1-14

NAGRANIE HOMILII Z 22 SIERPNIA 2019
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

Ryszard Stankiewicz SDS

---------------------------------------------------------------------

………
homilia – piątek 20. tygodnia okresu zwykłego (rok I), 23 sierpnia 2019
Rt 1, 1. 3-6. 14b-16. 22; Ps 146, 5-6b. 6c-7. 8-9a. 9b-10; Mt 22, 34-40

NAGRANIE HOMILII Z 23 SIERPNIA 2019
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

Krzysztof Wons SDS

---------------------------------------------------------------------

KONTAKT ZGŁOSZENIEPOLITYKA PRYWATNOSCI
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl