O CFD AKTUALNOSCI PROGRAM KONTAKT DOM W TRZEBINI Do medytacji   









  Spotkanie z arcybiskupem Grzegorzem Rysiem ...


„Aula konferencyjna o. Jordana. Spotkanie z…” [2].
Spotkanie z arcybiskupem Grzegorzem Rysiem
- środa, 1 kwietnia 2020 -

 

„Aula konferencyjna o. Jordana. Spotkanie z…” – to kolejna propozycja w ramach Domu Słowa ONLINE. Uczestnicy spotkań w Centrum Formacji Duchowej, - choć nie tylko oni, bo ta i inne propozycje online mają charakter otwarty -, będą mogli posłuchać gości - przyjaciół, którzy prowadzili sesje w CFD: mistrzów duchowych, żarliwych głosicieli Słowa, biblistów, teologów, pedagogów, psychologów.

We środę, 1 kwietnia 2020 roku, w ramach „Auli konferencyjnej o. Jordana” udostępniamy słowo abpa Grzegorza Rysia. Metropolita łódzki, podzielil się słowem w kluczu tematu: „‘Oto teraz czas zbawienia’. Co mówi Bóg dzisiaj?”

 

Odkryj w tej sytuacji zaproszenie Boga!

Myślę, że wszyscy szukamy przez ten czas słowa, które mogłoby nas poprowadzić. Ja chcę powiedzieć, że mam raczej doświadczenie odwrotne: że to słowo mnie szuka i samo przychodzi z objaśnieniem i z zachętą, i nawet, - powiedziałbym - z zaproszeniem. Słowo odpowiednie do tego czasu. Przynajmniej kilka takich fragmentów Pisma do mnie mocno mówiło w ostatnim czasie.

Może zacznę od takiego, które wiele zbiera. To jest słowo z księgi Ozeasza, które papież Franciszek przytacza w orędziu na ten wielki Post: „Dlatego Ja zwabię ją, zaprowadzę na pustynię i przemówię jej do serca” (Oz 2, 16). W pierwszej chwili, kiedy to słowo czytałem, pomyślałem, że nas już nikt nie musi prowadzić na pustynię, bo jesteśmy na pustyni. Czy chcemy, czy nie chcemy, jesteśmy na pustyni. Jesteśmy coraz bardziej na pustyni. Myślę, że największe doświadczenie takiej pustyni to będzie Triduum. Najtrudniej będzie wejść do pustego kościoła w Triduum. Ale Bóg mówi: „Ja chcę zaprosić cię na pustynię!”. Epidemia nas skazuje na pewną samotność, na ograniczenia, na ogołocenie ze wszystkiego, bo pustynia jest takim miejscem, gdzie wszystko zostaje nam zabrane, zabrane, zabrane…; ale to epidemia nas na to skazuje. Natomiast Bóg nas do tej rzeczywistości zaprasza i to zaproszenie naraz zmienia całą sytuację. To znaczy, że mogę zacząć przeżywać to, co się dzieje, nie jako jakieś fatum, które nade mną zaciążyło, czy jakiś los, który dopadł mnie, moich bliskich czy wspólnotę, w której żyję, tylko – tak to napisałem do moich księży łódzkich – mogę ten los zamienić w swój wybór, w taki wybór, który będzie wyborem miłości. Czyli mogę wejść w takie miejsce ogołocenia i pustki z przekonaniem, że Pan Bóg wszedł w to miejsce przede mną, jest tam wcześniej niż ja i On tam już na mnie czeka. I Jego obecność na tym pustkowiu, na tej pustyni, tak naprawdę wszystko zmienia. Oczywiście, to co jest trudne, to co jest bolesne, to co jest nawet zabijające, zostaje takim, ale Jego obecność sprawia, że mogę także w tym miejscu być kimś, kto kocha. Bo tu jest kluczowe, że Pan, który zwabi swoją oblubienicę, swój naród, na pustynię, będzie jej mówił do serca. Dojdzie więc do spotkania Serca z sercem. Ale to nie dzieje się na podstawie tego prostego faktu, że nastała epidemia i zamknięto nas w domu. To się może stać wyłącznie wtedy, kiedy zobaczę, że Pan Bóg już tam jest i zaprasza mnie do siebie: do komunii także w takim miejscu.

Podobny tekst albo drugi mocny moment, kiedy Słowo do mnie mówiło, to jest Ewangelia Mateuszowa. Kiedy papież Franciszek zaprosił nas do modlitwy „Ojcze nasz”, wtedy w takiej malutkiej wspólnotce, u mnie w kaplicy, czytaliśmy szósty rozdział Ewangelii wg św. Mateusza, fragment o modlitwie Pańskiej, gdzie Jezus mówi: „Wejdź do swojej izdebki! Wejdź do swojego mieszkania!”. To jest zaproszenie. Właśnie, my już może mamy dość tego… swojego mieszkania. Chcielibyśmy z niego wyjść, chcielibyśmy pójść…. Ja bym chciał pójść do własnej katedry, chciałbym sprawować liturgię i modlić się z tysiącem ludzi w katedrze. I to bycie we własnym mieszkaniu staje się coraz trudniejsze. Wyobrażam sobie… Dla wielu ludzi jest trudne. Jezus mówi: „Wejdź do swojej izdebki! Wejdź do swojego mieszkania!”. Zobacz zaproszenie w tej sytuacji! On tam jest i na ciebie czeka! Znowu jest tak, że to, co jest jakimś „dopustem” losu, wyreżyserowanym przez epidemię, może się stać moim wyborem, który jest wyborem miłości.

Stąd też słowo, już ostatnie, które za mną chodzi, to jest hymn o kenozie Słowa Bożego, o ogołoceniu Syna Bożego: „Nie skorzystał ze sposobności, ale sam ogołocił siebie” (zob. Flp 2). To są te wszystkie teksty o Męce Jezusowej, w których słyszymy, że Jezus także wybrał swoją Mękę, określił jej godzinę, wszedł w nią w absolutnej wolności. Jezusa nikt nie zabił tak, jak najpierw Jezusa nikt nie skazał na ubóstwo w Nazarecie. Wybrał sobie Nazaret, wybrał sobie ubóstwo, wybrał sobie pracę cieśli… Czynił swoim wyborem to, co my zwykle traktujemy jako nieszczęście w swoim życiu, jako ograniczenia, które nas przetrącają, odbierają nam radość życia, sens życia, energię do życia. Jezus w tych wszystkich miejscach jest aktywny, niczego nie traci, dlatego że czyni je swoim wyborem, to znaczy widzi, jak w tych miejscach także może czynić miłość wobec Ojca i wobec ludzi.

To jest to słowo. Myślę, że my ciągle jesteśmy w takim napięciu: albo będziemy nieustannie zbuntowani na to, co się dzieje i będziemy nosić w sobie przekonanie: „znowu nie mogę czegoś zrobić, albo widząc obok siebie Pana, który pierwszy wszedł w te wszystkie doświadczenia i czeka tu na mnie, odkryję, co razem z Nim mogę pozytywnie zrobić. I jak wszystko to, co robię, a nawet to, czego nie mogę zrobić, od czego się powstrzymuję, jest wyrazem miłości. I do tego doświadczenia was zapraszam! Z Bogiem!

AULA KONFERENCYJNA O. JORDANA. SPOTKANIE Z… [link do materiałów]

ZGŁOSZENIEPOLITYKA PRYWATNOSCI
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl