O CFD AKTUALNOSCI PROGRAM KONTAKT DOM W TRZEBINI Do medytacji   









  Rekolekcje Lectio Divina 2-10 VII 2020 – homilia z 10 l ...


Rekolekcje Lectio Divina
2-10 lipca 2020

 

homilia – piątek, 10 lipca 2020 

W dniach 2-10 lipca 2020 r. odbyły się rekolekcje lectio divina. Dziękujemy za modlitwę w intencji uczestników i prowadzących oraz kierowników duchowych.

 

Ulitował się, przywołał ich i posłał do…
homilia – piątek XIV tygodnia zwykłego (rok II), 10 lipca 2020
Oz 14, 2-10; Ps 51, 3-4. 8-9. 12-13. 14. 17; Mt 10, 16-23

NAGRANIE HOMILII Z 10 LIPCA 2020
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

Tak jakby Jezus czekał z tą Ewangelią na nas w ostatnim dniu rekolekcji; tak jakby czekał na nas z misją. I przyznamy wszyscy, że to, co słyszymy z Jego ust, a co dotyczy treści misji, ale także tego wszystkiego, co może się wydarzyć w życiu tego, który pozwala się posłać, jest trudne, a można by nawet - zaglądając do swojego serca - powiedzieć, że budzi to opór, że jest to niezrozumiałe. Tyle razy czytaliśmy tę Ewangelię, a wczoraj jeszcze uczestnicy drugiego etapu modlili się tą Ewangelią cały dzień. Ale mnie zatrzymywało od kilku dni to, co jest na początku tej Ewangelii. Tak jakbym pozostawiał na boku całą treść tej misji, a próbował się zatrzymać u samego źródła: przy Tym, który tę misję poleca. Chodzi o pierwsze słowo: „Oto Ja… Ja was posyłam”. To jest istota. Najpierw to „Ja”: „Oto Ja wam powiadam”. Jeśli to „Ty”, to wszystko, co następuje potem, mogę podjąć opierając się tylko na Tobie! Bo najważniejszym pytaniem w wierze nie jest pytanie „dlaczego?”, „dlaczego tak, Panie Jezu?”, „dlaczego w ten sposób?”, „dlaczego Twój uczeń, - mówisz to dzisiaj wprost -, musi cierpieć prześladowania, musi uciekać, musi doświadczać upokorzeń? Czy to jest cel wiary? Czy to jest wszystko, co mogę przeżyć będąc z Tobą?”. Pytania „dlaczego?” w wierze zawsze nas stawiają przed ścianą i czujemy, że rośnie ten mur zbudowany z następnych pytań „dlaczego?”. Najważniejszym pytaniem w wierze i najważniejszym pytaniem, które chcę sobie zadać, słuchając dzisiaj tej Ewangelii, słuchając jej u końca tych rekolekcji, nie jest pytanie: „dlaczego?”, ale pytanie: „kto?”. To jest najważniejsze pytanie w wierze: „Kto?”, „Kto to mówi?”, „Kto mnie posyła?”. Bo jeśli Tym kimś jesteś Ty, Jezu, który mnie nigdy nie zawiodłeś… To prawda, nieraz nie było łatwo, a nawet było bardzo trudno i wiele razy się przekonałem, że nigdy nie mogłem w sobie odnaleźć siły do tego, by pójść dalej, ale Ty nigdy nie zawiodłeś! Nigdy! Ty nigdy nie bawisz się moim życiem! Nigdy nie jest tak, że jedno mówisz, a drugie czynisz. Co więcej, Ty sprawiasz to, co mówisz! Twoje słowo jest pełne mocy. Jeśli mogę być spokojny, pośród tego niepokoju, także niepokoju tego, co mówisz, to tylko dlatego, że mogę się oprzeć i chcę się oprzeć na Tobie!

To słowo: „Oto Ja wam posyłam”, słowo „posyłać” jest bardzo gęste w treść. Gr. „apostello” kryje w sobie dwa człony: „apo” i „stello”. To tak, jakby je rozdzielić i powiedzieć: z jednej strony, wysłałeś mnie „od siebie”, wysyłasz mnie do wyznaczonego miejsca, jakby odsyłasz mnie; a z drugiej strony, to samo słowo „apostello” podkreśla silną więź, silną łączność Posyłającego i posłanego. Jeśli ta misja może się udać i może być wypełniona, to dlatego, że jest ta więź i że bez tej więzi nic się nie uda. W życiu bez więzi, bez relacji, nic się nie uda. W małżeństwie nic się nie uda bez więzi, bez relacji. W kapłaństwie nic się nie uda bez więzi z Jezusem i bez więzi z tymi, do których posyła: bez więzi nic się nie uda; może będę świetnym urzędnikiem, ale nie będę pasterzem. I tak można by powiedzieć o każdym powołaniu. Wszystko rodzi się z więzi, tak jak życie rodzi się z więzi, z relacji, i może się wypełnić tylko dzięki więzi, dzięki relacji. Dlatego tutaj mogę być spokojny, że jeśli Ty mnie posyłasz, a posłanie rodzi się z więzi z Tobą, to mogę powiedzieć, że już wygrałem w Tobie i razem z Tobą. Ale o tyle moja misja się uda, o ile będę w więzi z Tobą.

Wtedy sobie przypomniałem to, co jest na początku dziesiątego rozdziału Ewangelii wg św. Mateusza, a co czytaliśmy w środę. Jesteśmy dziesiątym rozdziale Ewangelii wg św. Mateusza. Tam, zanim dzisiaj usłyszymy: „Oto Ja wam posyłam”, jest powiedziane w pierwszym wersecie, że „przywołał do siebie”. „Przywołał do siebie” - tak rozpoczyna się misja. Misja rozpoczyna się nie od zadania, nie od zrobienia czegoś, nie od tego, że mam coś do wykonania, ale misja zaczyna się od spotkania. To „przywołał do siebie” jest wyrażone takim pięknym czasownikiem (znowu głębia treści): gr. „proskaleo”. Gr. „kaleo” – wołam, wołać, a „pros” – do siebie; tyle, że to gr. „pros” znowu podkreśla więź. Tak się zaczyna misja. Misja zaczyna się od powołania do więzi, od przywołania do siebie. Kiedyś ktoś pięknie zwrócił uwagę, że istnieje fonetyczna gra słów bliźniaczo niemal do siebie podobnych: gr. „kaleo” – wołać i gr. „kalos” – dobry, piękny. Kto przywołuje do siebie? Do siebie przywołuje dobry Pasterz, piękny Pasterz, Ten, który ma dobre Serce, piękne Serce. Tak się rozpoczyna misja. Można powiedzieć, że to „przywołał do siebie” streszcza całe te osiem dni, które tutaj przeżyliśmy. Niczego tutaj nie czynił jak tylko to, że ciągle przywoływał nas do siebie. Taki jest ruch. Misja w Kościele nigdy się nie uda, jeśli nie będzie najpierw tego przyjścia do Niego. „Przyjdźcie do Mnie wszyscy…”. „Przywołał do siebie” („pros-kaleo”) i tak każdego dnia.

A wtedy wróciłem jeszcze do wersetów sprzed dziesiątego rozdziału Ewangelii wg św. Mateusza. A tam czytamy, że wszystko zaczęło się od wzruszenia w Sercu Jezusa. Tak się zaczęło motywowanie do misji, pomysł na misję, pomysł na to, by posłać uczniów. Jezus patrząc na tych potrzebujących, znękanych „ulitował się”. Pamiętamy, że gr. „splagchnizomai” to czasownik, który opisuje takie wzruszenie, które przypomina wzruszenie kobiety, wzruszenie matki, która pod swoim sercem nosi dziecko. Co za bogactwo! Co za siła uczuć, więzi! Bóg chcąc opisać nam swoją miłość miłosierną użył właśnie tego obrazu: obrazu więzi mamy z dzieckiem, które jest jeszcze pod jej sercem. On nas nosi w Sercu! Tak się zrodziła Jego misja: w Jego Sercu! On nas umiłował w Sercu! I my i misja zrodziła się w Jego Sercu! Dlatego może nas posyłać. A my możemy się czuć bezpieczni. Bo cokolwiek się wydarzy, a co Jezus przewiduje, ostatecznie ma koniec w Jego Sercu. „Kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony”. Zbawienie pochodzi od Niego! I dlatego… Co jest treścią tej misji? Co jest tak naprawdę treścią tej misji? Stąd korzystam dzisiaj z formularza mszalnego o uproszenie miłości. Co jest treścią misji? Jezus, kiedy przywołał uczniów do siebie, dał im władzę, ale to nie jest taka władza, jaką daje świat i w sposób, w jaki daje świat, że woła cię kierownik czy szef, że woła cię ktoś, kto ma nad tobą władzę, i mówi: „zrób to!”. To nie jest tak! Jezus przekazuje to, co jest w Jego Sercu! Tą władzą i tą mocą, którą masz, by pełnić swoją misję, jest wzruszenie Jego Serca. On przenosi ze swojego Serca do twojego całe to doświadczenie miłości, którą żywi do nas. To jest władza! Takiej mocy i takiej władzy, mocy miłości, potrzebuje świat! To jest największa władza, którą możemy mieć w tym świecie, która rodzi się z miłości i miłosierdzia. Nie ma większej władzy! Tylko miłość miłosierna zwycięży tej świat! Wszystko inne, bez miłości, się nie uda!

Dlatego uciszmy się tym posłaniem. Jezus, tym zakończę, zostawia nam na początku takie dwa polecenia, które wyznaczają nam program, jak zachować w sercu tę władzę, jak zachować w sercu tę moc Jego miłości i miłosierdzia, i tym się kierować. To jest: „Miejcie się na baczności…!”, a wcześniej: „Bądźcie roztropni…!”. To jest ciekawe, że to jest cnota, która została wzięta, jakby zapożyczona, z kultury greckiej. Pośród czterech ważnych władz w życiu człowieka jest również roztropność. Ale ta roztropność ziemska nie wystarcza. „Bądźcie roztropni jak węże” to znaczy, że ta roztropność ziemska musi być pogłębiona przez mądrość Boża, przez słowo Boga. Tak rodzi się roztropność. Wtedy na ziemi będziesz roztropny, jeśli tę ludzką roztropność, którą masz w sobie, będziesz codziennie spotykał ze słowem Boga. Jeśli będziesz się karmił słowem Boga, będziesz roztropnym na tej ziemi. Roztropność ziemska nie wystarcza! Potrzebujemy słowa Bożego, bo ono na uczy tej roztropności, dzięki której będziemy sobie radzili. Ta miłość pozostanie w nas także wtedy, kiedy będziemy między wilkami. Bo istnieje takie niebezpieczeństwo… Zauważcie, że Jezus nie posyła nas do pogan. Nie mówi: „Skończyłeś rekolekcje, wysyłam cię do Afryki. Wysyłam cię tam, gdzie ludzie nie znają Jezusa”. On mówi: „Wysyłam cię w środek…”, ale ten środek to „środek wilków” i to jest znaczące. U Mateusza te wilki to są wilki w Kościele. To są wilki wśród wierzących. To są wilki wśród tych, którzy wyznają Jezusa. To są „wilki w owczej skórze” (Mt 7). Arcybiskup Ryś powie mocno, że to są zwilczałe owce. I one potrzebują miłosierdzia. Coś się stało, że te owce zamieniły się w wilki. Zabrakło im miłości. Być może je ktoś tak zranił, że zwilczały. I potrzebują kogoś, kto będzie tak roztropny, że poniesie tę miłość także do tych wilków. Bo być łagodną owcą wśród łagodnych owiec nie jest sztuką. Ale jak pomóc tym, którzy zamienili się w wilki? A wydaje się, że dzisiaj jest coraz więcej przemocy. Jak pomóc wilkom zamienić się na nowo w owce, w Jego owce?

I dlatego druga cnota: „Bądźcie czyści, nieskazitelni! Miejcie serce niepodzielne! Wierzcie całymi sobą, całym sercem, że miłość zwycięża! Nie pozwólcie, aby serce zajęło nieprzebaczenie, złość, odwet czy cokolwiek by to nie było, a co związane byłoby z jakąś krzywdą, która ci się wydarzyła!”. Chodzi o to, żebyś nie dołączył do wilków, ale żebyś pozostał owcą, żebyś łagodnością Jego miłości zwyciężał ten świat. I rozumiemy, dlaczego tak ważne jest to, aby w tej Ewangelii najpierw usłyszeć: „Oto Ja was posyłam! Ja ci dam taką moc! Ja ci dam taką władzę! Ja cię mogę takim uczynić, ale… przychodź do Mnie! Przychodź do Mnie!”. „Przywołał do siebie” najpierw, a potem „posłał”. I to jest codziennie ten najważniejszy ruch w naszym życiu: najpierw do Niego, a potem z misją. To z więzi z Nim rodzić się będzie w nas nieustannie ta łagodna owca, która nie jest owcą naiwną, ale jest owcą, która potrafi się chronić, która potrafi się bronić, która potrafi stawiać granice, która, cokolwiek czyni, czyni z miłością, bo tylko miłość może zbawić świat. Prośmy, prośmy o taką miłość! Prośmy Boga, aby w tej Eucharystii i codziennie takiej miłości nam udzielał!

Krzysztof Wons SDS

 

---------------------------------------------------------------------

 

 

 

 

________________________

 

UZNANIE CUDU ZA WSTAWIENNICTWEM OJCA JORDANA
założyciela zgromadzeń salwatorianów i salwatorianiek

Drodzy Przyjaciele CFD!

19 czerwca 2020 roku Ojciec Święty Franciszek zlecił promulgowanie dekretu dotyczącego cudu, dokonanego za wstawiennictwem Ojca Franciszka Marii od Krzyża (w życiu świeckim Jana Chrzciciela) JORDANA, założyciela salwatorianów i salwatorianek (………)

[ABY PRZECZYTAĆ CAŁĄ INFORMACJĘ - KLIKNIJ TUTAJ]

________________________

ZGŁOSZENIEPOLITYKA PRYWATNOSCI
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl