O CFD AKTUALNOSCI PROGRAM KONTAKT DOM W TRZEBINI Do medytacji   









  Rekolekcje Lectio Divina 4-12 VIII 2020 – homilia z 5 s ...


Rekolekcje Lectio Divina
4-12 sierpnia 2020

 

homilia – środa, 5 sierpnia 2020

W dniach 4-12 sierpnia 2020 r. trwają rekolekcje lectio divina. Prosimy o modlitwę w intencji uczestników i prowadzących oraz kierowników duchowych.

 

homilia – środa 18. tygodnia zwykłego (rok II), 5 sierpnia 2020
Jr 31, 1-7; Jr 31, 10. 11-12b. 13 Mt 15, 21-28

NAGRANIE HOMILII Z 5 SIERPNIA 2020
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

„Jezus podążył w okolice Tyru i Sydonu”. Zatrzymamy się dziś tylko przy tym zdaniu. To, co Jezus robi, w oryginale zostało oddane dwoma czasownikami. My słyszeliśmy tylko jeden: „podążył”, ale to, co Jezus robi, zostało oddane dwoma: „wyszedłszy… oddalił się” albo „wyszedłszy… wycofał się” w okolice Tyru i Sydonu. W tekście greckim pojawia się czasownik „anachorein”, który można powiedzieć, że jest charakterystyczny dla św. Mateusza. Ten Ewangelista używa go dziesięciokrotnie (Mt 2, 12.13.14.22; 4, 12; 9, 24; 12, 15; 14, 13; 15, 21; 27, 5), a w innych księgach Nowego Testamentu występuje on łącznie jeszcze tylko cztery razy (Mk 3, 7; J 6, 15; Dz 23, 19; Dz 26, 31).

Już podczas pierwszej lektury tego fragmentu Ewangelii zacząłem przypominać sobie i wyszukiwać w mojej pamięci te momenty z Ewangelii Mateusza, w których występuje czasownik „anachorein”. Ograniczę się teraz do tych, które jakoś zapisały się w mojej pamięci, które mogę sobie przypomnieć nie używając jakiejś konkordancji. Najpierw jest to historia mędrców ze Wschodu, którzy inną drogą oddalili się (wycofali się) do swojej ojczyzny (Mt 2, 12.13). Potem to niemal równoczesna z poprzednią historia Józefa, który posłuszny aniołowi Pańskiemu wziął Dziecię i Jego Matkę, i oddalił się (wycofał się) do Egiptu, ratując w ten sposób Jezusa i Maryję przed agresją Heroda (Mt 2, 14). A po śmierci Heroda, Józef znów posłuszny aniołowi Pańskiemu, wrócił do ziemi Izraela, gdzie doświadczył lęku przed Archelaosem i znów posłuszny słowu Boga przekazanemu we śnie oddalił się (wycofał się), tym razem do Galilei (Mt 2, 22). I wreszcie ostatnia z sytuacji, która mi się przypomina to informacja o początku działalności publicznej Jezusa przekazana przez św. Mateusza: „Gdy Jezus posłyszał, że Jan został uwięziony, usunął się (wycofał się) do Galilei” (Mt 4, 12).

Jeśli przyjrzeć się wszystkim tym sytuacjom, to czasownik „anachorein” wskazuje na wycofanie się, które dokonuje się w kontekście albo opozycji, albo wręcz wrogości, albo niewiary otoczenia. W nieco podobnym kontekście, w kontekście letniości otoczenia, pojawili się w Kościele w trzecim wieku ludzie, których nazwano anachoretami. Kto to taki? Jak postrzegało ich otoczenie? Otoczenie i potomni widzieli w nich pustelników czy samotników skoncentrowanych na medytacji czy kontemplacji oraz na cielesnym umartwieniu (to określenie zaczerpnąłem z jednego ze słowników wyrazów obcych, tak postrzegani sa anachoreci przez świat z boku patrzący na ich życie). Gdyby pominąć element cielesnego umartwienia, to nawet w tym słownikowym określeniu odkryjemy cenną intuicję, że centrum życia anachorety stanowiła medytacja bądź kontemplacja. W rzeczywistości tak było: praca i modlitwa zajmowały większość czasu dnia takiego anachorety. Wg św. Jana Kasjana mnisi egipscy oddawali się bez ustanku pracy ręcznej, każdy w swojej celi, ale czynili to tak, aby recytacja psalmów czy innych części Pisma Świętego nigdy całkowicie nie ustała . Oznacza to, że praca ręczna była dla nich przestrzenią kontynuowania modlitwy. Medytację bądź kontemplację kontynuowali podejmując pracę ręczną w swoim życiu codziennym. Zewnętrznie czy powierzchownie patrząc sedno życia anachorety opisywano przez oddalenie się, przez wycofanie się, - nadto akcentowano jeszcze, że jest to wycofanie się z tego przeciętnego, letniego albo pogańskiego świata -, ale sednem życia anachorety nie była samotność. W odosobnieniu, oddaleniu czy wycofaniu się anachorety chodziło o takie ograniczenie kontaktów ze światem, które służyło medytacji bądź kontemplacji. Z też pewnością też modlitwa (medytacja, kontemplacja) przygotowywała tak naprawdę anachoretę do spotkania ze światem, który to świat, a zdarzało się to często, przychodził i szukał rady czy pociechy u anachoretów. Oni przed światem uciekali, a świat za nimi gonił, aby u nich znaleźć radę czy pociechę.

I tutaj odkrywam ważną intuicję dla nas na początek rekolekcji. Sednem doświadczenia, które przeżywamy, nie jest odosobnienie, nie jest wycofanie czy oddalenie się od świata. Nawet milczenie nie jest sednem… Sednem jest słuchanie słowa Bożego. To prawda, że w tym słuchaniu słowa Bożego dystans względem świata może pomóc. Choć trzeba też dodać, że Mateusz pisał Ewangelię dla małej wspólnoty chrześcijan żyjącej na „morzu” pogańskiego świata. Ci, którzy są na drugim etapie rekolekcji, z pewnością słyszeli o Antiochii Syryjskiej, wielkim mieście, w którym żyła mała grupka chrześcijan. Ta grupka chrześcijan w mędrcach ze Wschodu oddalających się do ojczyzny inną drogą, w Józefie posłusznym słowu Bożemu i oddalającym się do Egiptu, a po powrocie z Egiptu oddalającym się do Galilei, albo w Jezusie „usuwającym się” do cienistej krainy śmierci, jaką była Galilea, mogła zobaczyć wzór życia przezywanego w rytmie słowa Bożego. Jeszcze raz powtórzmy, że jeśli ktoś powierzchownie przeczyta powrót mędrców inną drogą do ojczyzny, odsunięcie się Józefa czy odsunięcie się Jezusa do Galilei, powie, że oni odsunęli się od świata. Tymczasem oni przede wszystkim są posłuszni słowu Bożemu. Uderzyło mnie, że wszystkie przytoczone przeze mnie wspomnienia sytuacje, wspomniane historie Mateusz puentuje podobnym komentarzem: „Tak miało się spełnić słowo, które Pan powiedział przez Proroka: Z Egiptu wezwałem Syna mego” (Mt 2, 15). A potem: „Tak miało się spełnić słowo Proroków: Nazwany będzie Nazarejczykiem” - Mt 2, 23). I wreszcie: „Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza: Ziemia Zabulona i ziemia Neftalego, Droga morska, Zajordanie, Galilea pogan! Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie, i mieszkańcom cienistej krainy śmierci światło wzeszło” (Mt 4, 14-16).

Mędrcy posłuszni nakazowi Pana Boga, Józef słuchający i posłuszny poleceniom anioła Pańskiego czy Jezus posłuszny woli Ojca to jest prawdziwy wzór dla anachorety, to znaczy dla kogoś usuwającego się od świata. W centrum odejścia, w centrum wycofania się, nie stoi akt o zdystansowania się do świata, świata żyjącego innymi bodźcami czy czasem nawet świata wrogiego, ale w centrum stoi akt posłuszeństwa słowu Ojca, czyli akt posłuszeństwa słowu, które daje życie. W takiej perspektywie możemy zobaczyć Jezusa, który wchodzi w samo centrum życia kobiety kananejskiej. Pomyślałem sobie jeszcze przed tą Mszą świętą, że to jest piękne, że Pan Jezus w tym fragmencie mówi, że został posłany do owiec, które poginęły z domu Izraela. Mówi uczniom wyraźnie, że jego misją jest bycie w Izraelu. I ten Pan Jezus, posłuszny woli Ojca, bo przecież nie sprzeciwiający się Ojcu, pozwalający Ojc u – można to też tak nazwać – żeby Go wyrwał ze schematu… Jakby Ojciec mówił: „Wiesz Synu, zrobimy dziś wyjątek. Na ten jeden raz opuścisz Izrael. A wszystko stanie się po to, żeby ten mały Izrael albo mała wspólnota chrześcijan przekonali się, że poza Izraelem czy poza tą małą wspólnotą, w pogańskim świecie, są osoby o wielkiej wierze”. To ciekawe, że w Ewangelii wg św. Mateusza Jezus przy setniku powie: „U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary” (Mt 8, 10). O Piotrze, wczoraj to słyszeliśmy, i swoich uczniach powie: „małej wiary”. Taka jest charakterystyka tej małej wspólnoty chrześcijan: wg Ewangelii Mateusza to ludzie „małej wiary”. I Jezus wychodzi poza wspólnotę i mówi: „w tym pogańskim świecie spotkałem kobietę, której wiara jest wielka”. I może to jest taki uśmiech Pana Boga do nas, żeby kogoś wyleczyć z przekonania, że tu są najbardziej wierzący ludzie na całym świecie. A może nas Pan Jezus zdiagnozowałby tak samo jako tę małą wspólnotę: „ludzie małej wiary”? A gdyby się wybrał poza tę wspólnotę, pokazałby nam jakąś kobietę, która kocha i cierpi, i wierzy, i powiedziałby o niej: „kobieta wielkiej wiary”?

Zakończę… Przypomniała mi się katecheza Benedykta XVI sprzed dziesięciu lat. W serii katechez o świętych pewnego razu papież mówił o niejakiej św. Julianie z Norwich (1342-1416). „Zainspirowana Bożą miłością, Juliana dokonała radykalnego wyboru. Jak starożytna anachoretka, wybrała życie w celi, która znajdowała się w bezpośredniej bliskości kościoła pod wezwaniem św. Juliana w mieście Norwich”. Papież zwrócił uwagę, że nie była osamotniona w takim stylu życia, bo takich kobiet było wówczas więcej. Mówił tak: „Anachoretki lub „rekluzki”, we wnętrzu swojej celi, oddawały się modlitwie, medytacji i studium”. I teraz uwaga: „W ten sposób dojrzewała w nich subtelna wrażliwość ludzka i religijna, która sprawiała, że były poważane przez ludzi. Przychodzili do nich mężczyźni i kobiety, w różnym wieku i z każdego stanu społecznego, poszukujący rady i wsparcia. Ich wybór nie był więc wyborem indywidualistycznym; właśnie dzięki tej bliskości Pana dojrzewała w nich zdolność służenia radą tak wielu osobom, pomagania tym, którzy w swoim życiu przeżywali trudności”. Na kanwie historii życia tej świętej papież wyciągnął taki wniosek: „Kobiety i mężczyźni, którzy usuwają się, by żyć w towarzystwie Boga, właśnie ze względu na swój wybór, nabywają zmysł współodczuwania z bliźnimi, przeżywającymi jakiekolwiek strapienia i niemoce. Przyjaciele i przyjaciółki Boga, dysponują mądrością, której świat, od którego się oddalili, nie posiada, a którą z wielkodusznością dzielą się z tymi, którzy pukają do ich drzwi” (Benedykt XVI, 1 grudnia 2010).

Niech zostanie w naszej pamięci ten obraz Pana Jezusa, który ma zmysł współodczuwania z człowiekiem, przeżywającymi jakiekolwiek strapienia i niemoce. I dlatego ta kobieta mogła do Niego przyjść albo chciała do Niego przyjść. Prośmy, aby to spotkanie z Panem Bogiem na słuchaniu Jego słowa (na medytacji czy na kontemplacji), kształtowało w nas taką ludzką i religijną wrażliwość.

Piotr Szyrszeń SDS

 

---------------------------------------------------------------------

 

 

 

 

 

________________________

 

UZNANIE CUDU ZA WSTAWIENNICTWEM OJCA JORDANA
założyciela zgromadzeń salwatorianów i salwatorianiek

Drodzy Przyjaciele CFD!

19 czerwca 2020 roku Ojciec Święty Franciszek zlecił promulgowanie dekretu dotyczącego cudu, dokonanego za wstawiennictwem Ojca Franciszka Marii od Krzyża (w życiu świeckim Jana Chrzciciela) JORDANA, założyciela salwatorianów i salwatorianek (………)

[ABY PRZECZYTAĆ CAŁĄ INFORMACJĘ - KLIKNIJ TUTAJ]

________________________

ZGŁOSZENIEPOLITYKA PRYWATNOSCI
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl