O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   

NOWA JAKOŚĆ ŻYCIA







  Ćwiczenia Ignacjańskie 20-28 czerwca 2018 - homilie cz. 3 ...


Ćwiczenia Ignacjańskie
20-28 czerwca 2018

 

W dniach 20-28 czerwca 2018 r. przeżywaliśmy Ćwiczenia Duchowne św. Ignacego Loyoli. W rekolekcjach wzięło udział 55 osób, którym towarzyszyło 6 kierowników duchowych: duszpasterze CFD, salwatorianin i urszulanka UR.

Dziękujemy za modlitwę w intencji
uczestników i prowadzących oraz kierowników duchowych !

 

homilie – część pierwsza
20-22 czerwca 2018 >>>
.

homilie – część druga
23-25 czerwca 2018 >>>
.

---------------------------------------------------------------------

 NAGRANIA I TEKSTY HOMILII
wygłoszonych w czasie rekolekcji
- CZĘŚĆ TRZECIA -
26-28 czerwca 2018

---------------------------------------------------------------------

 

………
homilia – wtorek 12. tygodnia okresu zwykłego (rok II), 26 czerwca 2018
2 Krl 19, 9b-11.14-21.31-35a.36; Ps 48, 2-4.10-11; Mt 7, 6.12-14

NAGRANIE HOMILII Z 26 CZERWCA 2018
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

Ryszard Stankiewicz SDS

---------------------------------------------------------------------

 

………
homilia – środa 12. tygodnia okresu zwykłego (rok II), 27 czerwca 2018
2 Krl 22, 8-13; 23, 1-3; Ps 119, 33-37.40; Mt 7, 15-20

NAGRANIE HOMILII Z 27 CZERWCA 2018
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

Ryszard Stankiewicz SDS

---------------------------------------------------------------------

Skałą, na której mam się oprzeć, jest ziarenko słowa Bożego
homilia – czwartek 12. tygodnia okresu zwykłego (rok II), 28 czerwca 2018
2 Krl 24, 8-17; Ps 79, 1b-5.8.9; Mt 7, 21-29

Bóg jest zawsze taki, jak ojciec. Jest Ojcem! Podaje nam chleb swojego słowa i wyprawia nas w drogę, byśmy nie wybierali się w drogę bez chleba i by ten chleb był naszym codziennym pokarmem. I tak będzie codziennie. Codziennie będzie nam dawał tyle chleba, ile potrzebujemy nie tylko po to, by przeżyć, ale by żyć, by żyć w pełni, by smakować życie. Taki jest nasz Bóg, dobry Bóg, nasz Ojciec! Mówię o tym, ponieważ kiedy czytałem dzisiejszą Ewangelię miałem takie silne przeżycie, że Bóg, który nas widział w tych rekolekcjach, w tych ćwiczeniach, daje nam na drogę, kiedy już wracamy do domów, słowo, którego teraz bardzo potrzebujemy. On zawsze daje nam słowo, które jest na dzisiaj i którego teraz potrzebujemy. Posłuchajmy Go więc, co mówi nam przed wyruszeniem w drogę! Posłuchajmy raz jeszcze, co mówi! A On, nasz Ojciec, mówi do nas ustami swojego Syna, ustami Jezusa.

Najpierw nas przestrzega. Pozwala nam rozeznać naszą perspektywę życia. Mówi: „Nie każdy, kto mówi Mi: ‘Panie, Panie!’, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie” (Mt 7, 21). Przecież codziennie nam o tym mówił w tych rekolekcjach, także przez św. Ignacego, że celem życia jest pełnienie woli Ojca, woli Boga. Nie ma nic ważniejszego. Twoje życie nie wypełni się inaczej, jak wtedy, gdy wypełniasz wolę Boga! Bóg zna twoje życie! Bóg naprawdę wie, czego potrzebujesz do życia, do życia w pełni. I właściwie te ćwiczenia polegały na tym, byśmy w to uwierzyli i tego celu się uchwycili. Wszystko, co w tych dniach było, - te godziny modlitwy, godziny medytacji (i pierwsza medytacja; i druga; i powtarzanie pierwszej i drugiej; i powtarzanie pierwszej, drugiej i trzeciej; i refleksja po modlitwie; i adoracja; i trwanie; i słuchanie) -, to wszystko służyło jednemu: byśmy dali się przekonać Ojcu, że wola Boga jest dobra, że On pragnie dla nas życia. Dlatego trzeba usłyszeć słowa Jezusa także w ten sposób: „Nie ten, kto jest na ćwiczeniach duchowych, wejdzie do królestwa niebieskiego. Nie ten, kto modli się cztery razy dziennie godzinnymi medytacjami, wejdzie do królestwa niebieskiego. Nie ten, kto ma kierownika duchowego i wiernie dzieli z nim to wszystko, co dzieje się w jego życiu, wejdzie do królestwa niebieskiego”. Bo nie modlitwa jest celem, nie ćwiczenia duchowne są celem. Nie rekolekcje, nawet tak intensywnie przeżywane, jak te, są celem życia duchowego. Celem życia jest On! I jeśli to wszystko, co tutaj się działo, - te wielogodzinne modlitwy, spotkania z kierownikiem, refleksje, skupienie, umartwienia, wysiłki, które podejmowałem -, jeśli to mnie otworzyło na Jego wolę i wyjeżdżam z przekonaniem, że chcę naprawdę iść drogą Jego woli; jeśli to mnie poprowadziło do wypełniania Jego woli, to ma sens! Nigdy nie mylmy środków z celem! Nawet nie modlitwa jest celem życia duchowego; ona jest drogą do Tego, który nam się objawia!

To samo w tych ćwiczeniach Jezus mówił również do nas, kierowników duchowych, księży trudzących się głoszeniem Słowa: „Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia? Wtedy oświadczę im: ‘Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości’” (Mt 7, 22-23). I znowu, nie misja, nawet żarliwie pełniona w życiu, w której tak wszystko wychodzi, jak to, co zostało przed chwilą powiedziane, jest celem życia duchowego. Nie to jest celem twojego życia! „Ty to wszystko robiłeś i świetnie ci to wychodziło! Ale, dlaczego Ja ciebie nie znam?” [– pyta Jezus]. Można bardzo dużo robić. Można bardzo trudzić się w Kościele, wypełniać różne misje, nawet głosić słowa i czynić cuda mocą Bożego słowa, i można się mijać z Nim, kiedy nie On jest celem, kiedy nie On wypełnia moje życie. To „nigdy was nie znałem” zawsze mnie niepokoi. Zawsze mnie porusza. Od razu dotyka mojego sumienia i domaga się, bym rozeznał to, co najważniejsze w moim życiu. Nie to, ile Mszy świętych odprawiłem, ile rekolekcji wygłosiłem, ile modlitw w życiu było [jest ważne], ale [jest istotne], czy to wszystko prowadzi mnie do poznania Jego (w Biblii oznacza to: do takiego spotkania z Nim, że On naprawdę przenika mnie i mogę powiedzieć za św. Pawłem, a to już jest „wyższa szkoła jazdy” i „szczyt”: „Już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” - Ga 2, 20). Na pewno jeszcze tak nie mogę powiedzieć za św. Pawłem. Myślę, że tym, co najważniejsze w naszym życiu, jest to, byśmy Go znali, byśmy doświadczyli dobra Jego woli, byśmy się w życiu przekonali, że On naprawdę pragnie dla nas życia, że On pragnie dla nas pełni życia, że Bóg nam życia nie zabiera, ale On nam je codziennie daje. Bóg mi życia nie zazdrości! Bóg się dzieli ze mną swoim życiem!

Jezus nie tylko pomaga nam rozeznać stan naszego życia duchowego, jak to jest celem naszego życia, ale daje nam na drogę to, co najważniejsze. Ta mądrość, jeśli za nią pójdziemy, będzie radykalnie, diametralnie, zmieniała naszą codzienność. „Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale” (Mt 7, 24). Wiemy, że mówi o słowie [Bożym] i że to ono jest skałą, na której mogę się oprzeć. Ale chyba nigdy wcześniej nie uświadomiłem sobie i chyba po raz pierwszy to usłyszałem, że tą skałą, na której mam się oprzeć, jest ziarenko Jego słowa. Czy masz taką odwagę, by się oprzeć na czymś takim, co po ludzku wydaje się tak kruche, tak małe, że boisz się, że za chwilę nie wytrzyma próby? Czy potrafisz oprzeć się na Bogu, który objawia ci się także przez słabość? Czy potrafisz oprzeć się na Bogu, który będzie przychodził do ciebie także przez twoje rany, przez twoją biedę albo upadki? Czy ja wierzę w to słowo, które widzę, że jest jak ziarenko i że ono może być dla mnie skałą? Czy ja wierzę Temu, którego dzisiaj tylu odrzuca, z którego wielu się śmieje, dla których On nie istnieje? Czy chcę się oprzeć na takim Bogu, na Ukrzyżowanym, który wydaje się bezradny na krzyżu? Czy ja wierzę, że w tym ziarenku jest taki potencjał życia, że świat nie jest zdolny dać mi nawet cząstki tego potencjału? Czy ja wierzę, że to słowo, które nieraz wydaje mi się tak słabe, tak kruche, może wypełnić moje życie? Naprawdę trzeba z tym pytaniem pochodzić! Ciągle mamy kłopoty w Kościele z tym, by bardziej nawet w krzyżu widzieć sukces, sukces, …; by czynić z niego nawet taki sztandar, pod którym będziemy chodzili, jak armia ludzi mocnych niż przyjąć krzyż tak, jak go Jezus przyjął; wiedząc, że On – Ukrzyżowany Jezus – będzie drogą do zbawienia, że On będzie skałą! Codziennie będziemy wybierali Boga: albo boga naszych marzeń albo Boga Ewangelii; albo boga naszych wyobrażeń albo Boga, który nam się objawił w Biblii; albo będę wybierał boga, którego mi dzisiaj świat proponuje, albo będę wybierał Boga, o którym mi mówi Jezus.

Nie wystarczy słuchać [słowa Bożego]. Trzeba jeszcze oprzeć się na tym słowie i wypełnić je, także wtedy, gdy wydaje się głupie w oczach świata, niemądre, bzdurne, niedzisiejsze, niemodne. Czy jest we mnie gotowość, by się oprzeć na słowie Boga? Nie śniąc o tym, że już za chwilę objawi ono całą swoją moc, bo może ją objawi w taki sposób, że świat tego nawet nie zauważy, a ty poczujesz, poczujesz całym sobą, że ono cię wypełnia i że ma moc. Jest ogromna pokusa, - wszyscy możemy jej ulec -, żeby wybierać „piasek”. Świat sam z siebie może proponować tylko to, co miałkie, co miękkie… Tak fajnie byłoby życie na plaży przeżyć, tak się poopalać! Ale każdy o zdrowych zmysłach wie, że na plaży się nie buduje. A świat proponuje takie budowanie i tam, gdzie człowiek się da uwieść, gdzie da się skusić, by tak budować, Jezus mówi już dzisiaj: „Wiedz, że upadek będzie wielki. Im wyższe mury, tym większy upadek”. Budujmy na skale: na tym słowie, które nieraz może się nam wydawać twarde, ale wtedy ten dom będzie domem nie tylko ocalonym i zbawionym, ale zamieni się w królestwo Boże. Zabierzmy ze sobą to słowo, którym Bóg karmił nas w tych dniach i zgódźmy się na to, że jest ono w nas ziarnem, które wyda owoc w swoim czasie!

Krzysztof Wons SDS

---------------------------------------------------------------------

KONTAKT ZGŁOSZENIE
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl