O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   

NOWA JAKOŚĆ ŻYCIA







  „Bogu niech będą dzięki” i „Chwała Tobie, C ...


„Bogu niech będą dzięki” i „Chwała Tobie, Chryste”.
Za co Bogu dziękujemy i za co Go wychwalamy?
*

homilia - 15. niedziela okresu zwykłego (rok B), 15 lipca 2018
Am 7, 12-15; Ps 85 (84), 9ab.10-14; Ef 1, 3-14; Mk 6, 7-13

 

 

Chciałbym rozpocząć tę homilię propozycją małego ćwiczenia duchowego. Zamiast iść bezpośrednio do homiletycznej medytacji o Słowie, które właśnie usłyszeliśmy, zatrzymajmy się chwilę przy słowach, które wypowiadamy zawsze po wysłuchaniu czytań w Liturgii Słowa. Są one bardzo krótką modlitwą wdzięczności i uwielbienia. Oto one: „Bogu niech będą dzięki”, a następnie „Chwała Tobie, Chryste”.

Zadajmy sobie pytanie: dlaczego mówimy Bogu to „dzięki”? Za co Mu dziękujemy i za co Go wychwalamy? Czego ważnego doświadczyliśmy, słuchając Jego słowa, że jesteśmy Bogu wdzięczni, a nawet gotowi, by Go wychwalać? A może jest to z naszej strony odpowiedź jedynie rytualna? A może ta odpowiedź to przejaw swego rodzaju „uprzejmości liturgicznej”? A może jest to prosta formuła ustanowiona przez liturgistów, którą mechanicznie powtarzamy? Z pewnością nie.

Gdy słuchamy słowa Bożego dzieje się coś niepowtarzalnego, co nie dzieje się nigdy, kiedy słuchamy ludzkich słów, nawet tych najbardziej uroczystych, nawet tych wypowiadanych przez ludzi uważanych za możnych tego świata. Oto bowiem, słowo Boże, i tylko ono, jest „dabar”. Co to oznacza? To „dabar Jahwe”, to znaczy słowo Boga, posiada podwójną, nieodłączną wartość.

Jest ono „mową Boga i działaniem” (w: 2 Kor 3,2,1) i odwrotnie „działaniem Boga i mową”. Tak więc w Liturgii Słowa nie tylko słuchamy słowa pomyślanego i wyrażonego ustami, ale doświadczamy prawdziwego wydarzenia (por. Rdz 15, 1). Mowa Boga jest równocześnie działaniem. Przez Izajasza sam Bóg zapewnia nas: „słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do Mnie bezowocne, zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem, i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa” (Iz 55, 11). Jego „słowo” jednak urzeczywistnia się w Jego, a nie w naszym czasie.

Mówiąc „Bogu niech będą dzięki”, „chwała Tobie, Chryste” wyznajemy Bogu naszą wdzięczność, właśnie dlatego, że wierzymy, że to Jego słowo, które właśnie odczytaliśmy i którego wysłuchaliśmy, nie jest jakimkolwiek słowem, jak te, które znajdujemy w różnych książkach, w gazetach. Jest to słowo Boga, które nigdy nas nie okłamuje, nigdy nie zawodzi, ale które sprawia to, co mówi. Przede wszystkim jest to słowo, które daje nam życie w pełni. Jesteśmy tutaj, ponieważ wierzymy, że poza słowem Boga nie ma życia. Jak mówi psalmista: „poza Tobą nie ma dla mnie dobra, nie ma dla mnie życia! (por. Ps 16, 2).

Ale czy naprawdę mogę osobiście potwierdzić, że wierzę, że to słowo Boga gwarantuje mi życie w pełni? Czy naprawdę jest ono pierwszym słowem, od którego każdego ranka zaczynam dzień. Czy jest ostatnim, z którym kładę się spać? Czy jest lampą dla moich stóp, kiedy budzę się rano, zanim jeszcze pójdę do pracy? Czy jest pierwszym słowem, którego szukam, kiedy muszę podejmować ważne w życiu decyzje? Czy mogę powiedzieć, że dla mnie w odniesieniu do Słowa ta modlitwa: „Bogu niech będą dzięki!”, „Chwała Tobie, Panie”, staje się liturgią codzienną… również wtedy, gdy jest ono dla mnie twarde, gdy mnie przestrzega, gdy wzywa mnie do nawrócenia, gdy proponuje mi drogi odmienne od moich, gdy kwestionuje mój sposób myślenia?

Słowo Boże nie jest słowem ludzkim. W rzeczywistości usłyszeliśmy proklamację: „Oto słowo Boże”. Nie ludzkie! Ono czasami domaga się od nas, abyśmy zostawili nasze ludzkie perspektywy, abyśmy zostawili projektowanie życia na nasz sposób - zgodnie z naszymi definicjami. On sam powiedział: „myśli moje nie są myślami waszymi ani wasze drogi moimi drogami (…) myśli moje górują nad myślami waszymi” (por. Iz 55, 8-9).

To prawdziwa łaska: zachować wiarę w słowo Boże, mieć wewnętrzną siłę, by wyznać wobec Jego słowa, czegokolwiek ono od nas żąda: „Bogu niech będą dzięki”, „Chwała Tobie, Chryste”. Jest naprawdę łaską odpowiadać w ten sposób.

Pierwsze czytanie dzisiejsze pokazuje nam, że możliwa jest inna wersja odpowiedzi, którą zresztą dziś coraz częściej można usłyszeć, czasem wyrażoną w słowach, ale częściej poprzez styl życia i rozumowania coraz mniej chrześcijańskiego i coraz bardziej neopogańskiego. Powtarza się reakcja Amazjasza, kapłana z Betel, który po wysłuchaniu słów Boga wypowiedzianych przez proroka Amosa, odpowiedział chłodno i wyniośle: „‘Widzący’, idź sobie, uciekaj do ziemi Judy! I tam jedz chleb, i tam prorokuj! A w Betel więcej nie prorokuj, bo jest ono królewską świątynią i królewską budowlą”.

Nie brakuje dziś Amazjaszów, którzy słownie albo nie, w słowach ostrych lub „okrągłych” mówią: „Idź sobie, Boże, ze swoim słowem! Uciekaj do ziemi Twego królestwa, ponieważ to jest moja ziemia, to jest moje życie i moje królestwo! Nie potrzebuję Ciebie i Twoich słów, Twojej świątyni! Mam moje Betel, moje sanktuarium zbudowane według moich pomysłów, gdzie adoruję mojego boga; to znaczy boga uczynionego na mój obraz i na moje podobieństwo; boga, który realizuje mój obraz życia, który przychyla się do moich oczekiwań; boga, który działa zgodnie z moimi myślami, pragnie zgodnie z moimi pragnieniami, realizuje moje projekty życiowe, chodzi moimi drogami”.

Ale Bóg jest cierpliwy i, pomimo tego, pomimo wielu Amazjaszów, nadal posyła swoich Amosów, aby konfrontowali nas z Jego słowem i ponownie dali nam nowe życie. Ale jest coś więcej. Św. Paweł w liście do Efezjan przypomina nam, że wszyscy jesteśmy wybrani przez Boga Ojca w Jezusie Chrystusie, „przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem. (…) W Nim mamy odkupienie przez Jego krew – odpuszczenie występków, według bogactwa Jego łaski. Szczodrze ją na nas wylał” (por. Ef 1, 4-8). On jest Słowem, które nas stworzyło, które nas wybrało, a nadto które nas powołało, abyśmy przekazywali Jego życie innym!

Marek w dzisiejszej Ewangelii przypomina nam, że jesteśmy posłani przez Jezusa, aby dzielić się z innymi Jego słowem życia, które po Eucharystii niesiemy w nas samych. Jego słowo ma boską moc: wie, jak nawracać, wypędza demony, leczy.

Wzywa nas i zabiera nas w podróż. Przychodzi, aby podnieść nas z naszego życia osadzonego na naszych pewnikach, rozpala nowe cele, otwiera ścieżki. Zauważmy to, że Jezus posyła nas „po dwóch”, a pojedynczo. To oznacza także, że pierwszym orędziem, które niesiemy, jest orędziem bez słów; jest wspólnym kroczeniem, jeden u boku drugiego, by świadczyć o życiu relacyjnym, o miłości wzajemnej, o oddaniu siebie samego drugiemu. Życie pozbawione relacji nie jest już realne, jest wirtualne!

„Po dwóch”, a więc żona o boku męża, matka i ojciec u boku dzieci, pasterz u boku owiec, chrześcijanin u boku niechrześcijanina, wierzący u boku niewierzącego - aby świadczyć życiem o pięknie Ewangelii.

„Nikt nie może powiedzieć: jestem zbyt młody, aby móc stać się świadkiem Ewangelii, zbyt biedny, nie mam środków ani kultury (…). Niczego mi nie brakuje, ponieważ uczeń głosi orędzie swoim życiem: mój sekret nie jest we mnie, jest poza mną, poza rzeczami. Jest w Bogu i mocy Jego słowa” (por. E. Ronchi). Ważne jest zatem, abym codziennie pozwolił kształtować się przez słowo Jezusa. Kto wie, może dla nie małej liczby osób, z którymi dzielę moje życie codzienne, będę, by tak powiedzieć, szczególną „księgą Ewangelii”, którą również inni będą czytać w swoim życiu. Wtedy będziemy móc powiedzieć: „Bogu niech będą dzięki!”.

Odwagi, powtarzajmy w naszych sercach słowa psalmu 84, które właśnie śpiewaliśmy: „Będę słuchał tego, co Pan Bóg mówi…”.

Zaprawdę, Panie, poza Twoim słowem nie ma dla mnie życia, nie ma dla mnie dobra (por. Ps 16, 2).

Krzysztof Wons SDS

 

---------------------------------------------------------------------
* homilia wygłoszona w języku włoskim
w kościele kamedułów w Rocca di Garda
tłumaczenie z języka włoskiego: PSz
---------------------------------------------------------------------

 

 

 


„Jezus ze współczuciem pochyla się nade mną!”
homilia - 16. niedziela zwykła (rok B), 19 lipca 2015

KONTAKT ZGŁOSZENIE
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl