O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   









  Ćwiczenia Ignacjańskie 18-26 czerwca 2019 - homilie cz. 2 ...


Ćwiczenia Ignacjańskie
18-26 czerwca 2019

 

W dniach 18-26 czerwca 2019 r. przeżywaliśmy Ćwiczenia Duchowne św. Ignacego Loyoli. Poniżej dzielimy się nagraniami/tekstami wygłoszonych homilii.

Dziękujemy za modlitwę w intencji
uczestników i prowadzących oraz kierowników duchowych !

homilie – część pierwsza
18-22 czerwca 2019 >>>
.

---------------------------------------------------------------------

 NAGRANIA HOMILII
wygłoszonych w czasie rekolekcji
- CZĘŚĆ DRUGA -
23-26 czerwca 2019

---------------------------------------------------------------------

………
homilia – XII Niedziela Zwykła (rok C), 23 czerwca 2019
2 Kor 9, 6-11; Ps 112, 1b-2. 3-4. 9; Mt 6, 1-6. 16-18

NAGRANIE HOMILII Z 23 CZERWCA 2019
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

Antoni Miciak CM

---------------------------------------------------------------------

………
homilia – uroczystość narodzenia św. Jana Chrzciciela, 24 czerwca 2019
Iz 49, 1-6; Ps 139, 1-3. 13-14ab. 14c-15; Dz 13, 22-26; Łk 1, 57-66. 80

NAGRANIE HOMILII Z 24 CZERWCA 2019
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

Daniel Banaszkiewicz SDS

---------------------------------------------------------------------

Zorientuj swoje życie na życie!
homilia – wtorek 12. tygodnia okresu zwykłego (rok I), 25 czerwca 2019
Rdz 13, 2. 5-18; Ps 15, 1b-2. 3 i 4b. 4c-5; Mt 7, 6. 12-14

NAGRANIE HOMILII Z 25 CZERWCA 2019
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

„Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie swych pereł przed świnie, by ich nie podeptały nogami, i obróciwszy się, nie poszarpały was samych”. Jezus uwrażliwia nas na szacunek dla tego, co święte. Zanim przyjdą nam na myśl inne skojarzenia, przypomnijmy, że „życie ludzkie jest święte”. „Dar życia, który Bóg Stwórca i Ojciec powierzył człowiekowi, domaga się od człowieka, by miał świadomość jego nieocenionej wartości i przyjmował go z odpowiedzialnością” (Kongr. Nauki Wiary, Donum vitae, 1). W tych dniach mogliśmy po raz kolejny przeżyć, że jesteśmy perłą, która wyszła z rąk Bożych i którą Bóg w swojej Opatrzności podtrzymuje w swoich rękach i prowadzi, i że na wieki do Niego należymy. I choć zdradzilibyśmy miłość Ojca, Ojciec nigdy nie przestanie nas kochać i o nas walczyć. I słuchając słów Jezusa możnaby oczywiście pytać, o co albo o kogo Mu chodzi, kiedy mówi o psach czy świniach, ale skupmy się na tym, że pierwszymi wezwanymi do szacunku dla siebie jesteśmy my sami.

„Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie. Albowiem to jest istota Prawa i Proroków”. Od starożytności, również w judaizmie, funkcjonowała podobna zasada, ale wyrażona w formie negatywnej: „Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe”. Tę zasadę, właśnie w formie negatywnej, znajdziemy np. w księdze Tobiasza: „Czym sam się brzydzisz, nie czyń tego nikomu!” (Tb 4, 15). Ale Jezus wyraził ją w formie pozytywnej, w ten sposób znacząco podnosząc poprzeczkę. Ta zasada – czy w formie negatywnej czy w pozytywnej – odwołuje się do przykazania: „miłuj bliźniego jak siebie samego” . Nie wystarczy nie czynić zła, ale trzeba czynić dobro. Nie wystarczy bronić życia, trzeba wspierać rozwój życia w sobie, w innych… Bóg nie jest zainteresowany jedynie obroną życia czy jakąś naszą wegetacją, ale chce dla nas rozwoju życia. On chce dla nas pełni życia wykraczającej poza jedynie życie biologiczne. Bóg chce „więcej”. Chce „więcej” dla mnie, i dla innych… Bóg nie potrafi angażować się „trochę”; to nie należy do Jego natury. Bóg nie potrafi działać „trochę”, nie potrafi na „minimum”. Do wrażliwości na „więcej” (magis) wychowuje nas również św. Ignacy. Jego znane motto brzmi nie „wszystko na chwałę Bożą”, ale „wszystko na większą chwałę Bożą”. Od drugiego tygodnia (już wyraźnie) św. Ignacy zaprasza nas do pójścia w ślady Jezusa, który miłując samego siebie, świadomy daru życia otrzymanego od Ojca niebieskiego, z miłości, która dojrzała w Nim osiągając maksimum, stał się darem dla nas, oddał w darze swoje cenne życie, by nam wrócić życie. Miłując swoje życie, szanując swoje życie, dojrzał do tego, że oddał w darze swoje cenne życie. Pomyślałem sobie, że możemy to dziś wyrazić korzystając z trzeciej Modlitwy Eucharystycznej, w której modlimy się po konsekracji: „Spraw, abyśmy posileni Ciałem i Krwią Twojego Syna i napełnieni Duchem Świętym, stali się jednym ciałem i jedną duszą w Chrystusie”. I jeszcze dodamy: „Niech On nas uczyni wiecznym darem dla Ciebie…”. Prośmy o to, byśmy przyjmując dar, jakim jest nasze życie, mogli stać się darem dla Boga i innych. Otrzymaliśmy dar życia i mamy go szanować, miłować, a nasza miłość może dojrzewać tak, jak w Jezusie, do stania się darem dla innych i dla Boga.

I wreszcie dwie drogi. Jak drzewo rozpoznaje się po owocach, tak te drogi rozpoznaje się po ich celu. Jedna z nich prowadzi do życia, druga – do zagłady. Przypomniałem sobie w trakcie homilii coś, co towarzyszyło mi na początku rozważania tej Ewangelii, że w tym roku w czasie Wielkiego Postu poruszył mnie taki tekst św. Pawła, który mówi, że są tacy ludzie, których celem jest zagłada. Dramat! Po polsku jeszcze nie brzmi to tak mocno: „losem ich zagłada”, ale gdy przeczyta się oryginał, który mówi, że ktoś może sobie obrać za cel zagładę [siebie], to jest dramatyczne. Jezus mówi, że są dwie drogi. Skoro więc masz dar życia, to nie tylko szanuj dar życia. Możesz swoje życie dać w darze, ale nie idź w kierunku zatraty. Idź ku życiu! Zorientuj swoje życie na życie, a nie na zatratę! Jezus zaprasza nas do rozeznawania, które dotyczy nie tylko celu, ale również środków do celu. „Wchodźcie przez ciasną bramę. Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują!”. W której grupie my jesteśmy? Ufajmy, że w tej, która wybiera ciasną bramę i wąską drogę!

To mi przypomniało słowa św. Pawła z pierwszego listu do Koryntian: „Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę” (1 Kor 6, 12). „Wszystko wolno, ale nie wszystko buduje” (1 Kor 10, 23-24). A św. Augustyn przypomniał mi, że jestem dzieckiem Bożym, bo w jednej z homilii mówił, że z powodu pychy człowiek staje się zarozumiały, w swej próżności człowiek się nadyma i nie jest w stanie chodzić wąską drogą ani wejść przez ciasne drzwi. Dziecko natomiast z łatwością zdobywa również ciasne miejsca i właśnie dlatego nikt nie będzie mógł wejść do królestwa niebieskiego, jeśli się nie odmieni i nie stanie jak dziecko (por. Mt 18, 3). Wchodzić przez ciasną drogę/bramę to pamiętać, że nie tylko zostałem nazwany dzieckiem Bożym, ale rzeczywiście jestem dzieckiem Bożym. Tylko jeszcze się nie okazało, kim będę. Św. Paweł zachęca, bym wybierał to, co „przynosi korzyść” dziecku Bożemu, jakim jestem; bym wybierał to, co umacnia godność tego dziecka, co rozwija życie tego dziecka Bożego, mężczyzny czy kobiety. Zachęca, by wybierał to, co mnie jako dziecko Boże będzie budowało. I bym nie przejmował się tym, że zostaje jeszcze wiele innych rzeczy, z których korzystać nie mogę. Św. Paweł przestrzega, bym nie stał się niewolnikiem wielu możliwości.

Powoli dobiegają końca ćwiczenia duchowne tutaj, w domu rekolekcyjnym, ale teraz się zaczną ćwiczenia duchowne w realu. Teraz zacznie się walka na śmierć i życie. Nowy człowiek ze starymi przyzwyczajeniami wraca do codzienności. Trzeba być realistą: nowy człowiek, który ma stare przyzwyczajenia, bo one naprawdę przez siedem dni nie znikły; można jakoś przeżyć siedem dni bez odwoływania się do przyzwyczajeń, ale gwarantuję wam, że one wrócą. Będą się domagały, żebyśmy weszli na stare ścieżki. Trzeba być realistą. Oczywiście, że Pan Bóg sprawił w nas nowe życie, ale tak jak po chrzcie w człowieku ochrzczonym pozostaje coś, co się nazywa pożądliwością. Kościół tłumaczy to obrazowo, że pożądliwość to „zarzewie grzechu”. Stare schematy w nas zostały. Wyobraźcie sobie, że w każdym z nas są ułożone drewienka i wystarczy tylko iskra i… wracasz na stare tory. Pożądliwość w nas pozostała, skłonność do grzechu w nas pozostała, abyśmy z pomocą łaski Chrystusa, której nam nie zabraknie, podjęli z nią walkę. Abyśmy podjęli wysiłek nawrócenia, abyśmy podjęli wysiłek uczenia się nowych zwyczajów. A żeby powstał nowy zwyczaj potrzeba „troszkę”, a nawet dużo czasu. Żeby się odzwyczaić potrzeba czasu i żeby się przyzwyczaić do czegoś nowego też potrzeba czasu.

Piotr Szyrszen SDS

---------------------------------------------------------------------

Bóg przemówił w samym środku nocy, zwątpienia…
homilia – środa 12. tygodnia okresu zwykłego (rok I), 26 czerwca 2019
Rdz 15, 1-12. 17-18; Ps 105, 1-2. 3-4. 6-7. 8-9; Mt 7, 15-20

U końca świętych rekolekcji, zanim wyjedziemy do domu, w liturgii słowa Kościół spotyka nas najpierw z Abrahamem i z jego szczególnym, pełnym tajemnicy doświadczeniem duchowym, jakie przeżywa, warto to dodać, gdy już jest w podeszłym wieku. Abraham, odkąd Bóg powiedział do niego: „Wyjdź! Wyjdź z twojej ziemi! Wyjdź z twoich planów, z twoich zamiarów! Wyjdź z twoich wyobrażeń o twoim życiu i twojej przyszłości! I idź do ziemi, którą Ja ci wskażę”, odtąd Pan Bóg staje na jego drodze jako obietnica. Przeżywanie wiary to przeżywanie relacji z Bogiem, który jest dla mnie Obietnicą. A obietnica zaczyna się wypełniać wtedy, kiedy w nią wchodzę, gdy się jeszcze nie wypełnia i gdy jeszcze nie widzę żadnych znaków wypełniającej się obietnicy. Jedyną Obietnicą jest sam Bóg. Jedynym gwarantem obietnicy jest Ten, który obiecuje. Jego słowo jest obietnicą. Abraham cierpliwie i wiernie idzie za tą obietnicą, chociaż w jego życiu dzieje się wiele takich rzeczy, które tej obietnicy wydają się przeczyć. Jedne mu podpowiadają, że Bóg go zawiódł; inne, że Bóg o nim zapomniał; jeszcze inne, że chodzenie za słowem, któremu uwierzył, to iluzja i jakaś wielka ułuda, że to jakaś potworna pomyłka. W takim stanie spotykamy Abrahama w namiocie.

Jest noc. Często wracam do tego wydarzenia z życia Abrahama, bo ono mi uświadamia, – nie wiem, czy zauważyliście to w dzisiejszym pierwszym czytaniu –, że najważniejsze spotkania z Bogiem mają miejsce w nocy. I tu nie chodzi tylko o taką piękną noc pełną gwiazd, kiedy możesz się położyć na łące i rozmarzony może patrzeć w niebo, kiedy masz poczucie, że Boga za stopy łapiesz, że Bóg jest tak cudowny i tak kochany, i cały cię ogarnia. To była inna noc: to jest noc wiary Abrahama. Bóg najważniejsze słowo daje Abrahamowi wtedy, kiedy on jest w ciemnej nocy. Być może ktoś z was doświadczył tego w czasie tych dni. Może nie w pocieszeniach i nie w jakiejś euforii ducha najbardziej doświadczyliście obecności Ducha i Jego słowa. Może i tak było, ale może jest wśród nas ktoś, do kogo Bóg przemówił w tych dniach rekolekcji w samym środku nocy, w nocy jakiegoś cierpienia, w nocy jakiejś wątpliwości, w nocy może nawet zwątpienia, kiedy wszystko wydawało się pustką i ciszą; kiedy wydawało się, że wszystko to, co przeżywam, jest jedynie iluzją, bo nie spełnia się, bo nie realizuje się, bo Bóg mnie zawodzi. Właśnie w takiej nocy, nocy wiary, przemawia Bóg do Abrahama. Bóg jest wierny, chociaż wszystko dokoła mówi, że nie jest wierny. Bo Abraham jest w namiocie, – nieraz myślami do tego wracam –, i nie słyszy płaczu dziecka. A Bóg mu obiecywał dziecko. Abraham wie, że jego żona jest leciwa; że on odchodzi, a oni nie mają dziecka. A Bóg przecież obiecywał i on, Abraham, wszystko zostawił, by cieszyć się potomstwem, by pójść do ziemi, którą Bóg obiecywał. Wszystko dokoła mówi mu, całe ciało mówi mu, że jest przegranym człowiekiem.

I ta piękna modlitwa. Dla mnie to jedna z piękniejszych modlitw w Biblii: ta rozmowa, w której kłóci się z Bogiem, w której „wygarnął” Panu Bogu cały swój zawód, całe swoje cierpienie, swój płacz, płacz mężczyzny, który nie stał się ojcem. „Nie dałeś mi syna!”. To jest jego modlitwa: „Nie dałeś…”. Abraham cierpi. Mówi Bogu, co czuje, co widzi i żali się, że nie będzie ojcem syna pierworodnego, którego Bóg mu dał, bo mu nie dał. Będzie miał syna z ciała, dziedzica nie wedle zamysłu Boga i wiary, a przecież wierzył Bogu. A Bóg, co mówi do niego? Bóg nazywa siebie „tarczą Abrahama”. To jedno z imion, ulubionych imion Boga w Starym Testamencie, które spotykamy także w psalmach. Hebrajczyk by nam powiedział, że jest to pierwsze imię Boga, wypowiadane w pierwszym z osiemnastu błogosławieństw, które recytowali chociażby w szabat w synagodze. To pierwsze błogosławieństwo nazywa Boga „tarczą Abrahama”. Jak ma znowu w to uwierzyć? Ty jesteś Tarczą? Nie osłoniłeś mnie! Cierpię, cały płaczę. Jestem bez potomstwa, ja odchodzę i Sara odchodzi, nie osłoniłeś mnie, a ja Ci tak wierzyłem! A Bóg mówi: „jestem Tarczą! I będę dla ciebie Tarczą!”. Abraham próbuje szukać rozwiązań po ludzku, a Bóg mówi: „Nie, nie tak będzie! Nie ty będziesz dla siebie tarczą! Ja będę Tarczą!”. I znowu Bóg powtarza swoją obietnicę.

Co czyni Bóg? W czasie tej modlitwy, kiedy Abraham trwa z oczami wbitymi w ziemię, zgarbiony, coraz bardziej wchodzący w stan depresji ducha, Bóg mówi: „Wyjdź z namiotu i popatrz w górę! Popatrz na niebo usiane gwiazdami!”. I Abraham to czyni. „Czy widzisz te gwiazdy? Tak liczne będzie twoje potomstwo”. Pięknie mówi tradycja Hebrajczyków, że znowu Pan Bóg postawił mu poprzeczkę bardzo wysoko. Bo gdyby mu powiedział: „Dam ci taką gwiazdę z nieba: będziesz miał syna!”… A przecież Abraham nawet się o to nie postarał, a Bóg mówi: „Twoje potomstwo będzie tak liczne, jak gwiazdy na niebie”. Przecież to wszystko przekracza go, przerasta go. Tu jest ten moment, – pierwszy raz na niego zwróciłem uwagę –, który tradycja hebrajska widzi w słowie: „nagle”, które u nas zostało przetłumaczone: „Oto usłyszał słowa…”. „Oto” - jest także takie tłumaczenie. Albo: „Spójrz”. „Nagle”, a raczej „Tutaj!”. Kiedy Abraham jest w tym marazmie, w tych ciemnościach, w tym namiocie, kiedy jest cały w płaczu, kiedy zalany łzami nic nie widzi, „słowo runęło na ziemię” – powiedziałaby księga Mądrości – „w środku ciemności”. Kochani, tak Bóg przemawia z mocą. Może przemówić do nas z mocą w pocieszeniu, ale również w strapieniu. Kiedy po ludzku wszystko do nas mówi: „Nie udało się! Bóg cię zawiódł! Boga nie ma! Bóg o tobie zapomniał”, kiedy wszystko wydaje ci się iluzją, a wtedy demon najbardziej kusi do zwątpienie, to właśnie wtedy nagle, tutaj, „słowo runęło na ziemię”. I słyszy Abraham jeszcze raz obietnicę.

Kochani, w tym zobaczmy dzisiaj pocieszenie. Bóg potrafi z mocą przemawiać wtedy, kiedy my czujemy się najsłabsi, kiedy nachodzą nas noce, cierpienie. I zauważcie, że dalej wszystko, co najważniejsze, dzieje się w nocy. Właśnie wtedy, kiedy słońce zaszło, kiedy Abraham jest strapieniu i zapadł w sen, – niektórzy mówią, że to jakiś sen tajemnica; Hebrajczycy tłumaczą, że to jakiś trans. To sen podobny do snu Adama. To sen, kiedy Bóg działa, ale dla ciebie wszystko jest nocą. Dla ciebie wszystko jest tajemnicą, a masz tylko przeczucie, że Bóg działa, że cię dotyka, że przychodzi w sposób i z tej strony, z której się w ogóle nie domyślałeś, że tak może się stać. Dotyka cię, przychodzi. I właśnie wtedy, kiedy Abraham jest pełen lęku, Bóg działa z mocą. I przymierze, które zawiera z Abrahamem ma miejsce w samym środku nocy, w samym środku jego niepewności, w samym środku jego lęku, jego słabości i jego pytań w wierze, w samym środku obietnicy, która nadal pozostaje tajemnicą. My wiemy, że ta obietnica się spełni. Abraham mi zawsze przypomina i historia jego mi udowadnia, że Bóg ma zawsze rację, że Bóg nigdy nie zawodzi, że Bóg jest słowny, że Bóg spełnia swoje obietnice, ale muszę pozwolić Bogu być Bogiem. Muszę pozwolić Bogu, żeby mógł przychodzić do mnie tak, jak sobie tego często nawet nie potrafię wyobrazić. Bo On jest zawsze inny. O takie słuchanie Słowa chodzi w codzienności! Nie marzmy jedynie o dniach, w których wszystko jest cudownie ułożone, w których mamy codziennie godzinę cudownie przez Boga zesłaną, żeby sobie wejść w medytację! Nie marzmy jedynie o dniach, kiedy wszystko jest tak uspokojone, uładzone i bez problemów, że mogę spokojnie słuchać słowa! Bóg nas nawiedza słowem nieustannie i codziennie, także w środku zajęć, także w gąszczu twoich spraw, niepokojów i lęków, kiedy jesteś w tym swoim namiocie pełnym pytań, twoich życiowych pytań, a może nawet pretensji do Boga i żalu, kiedy wydaje się, że On cię zostawił, że tu się nic nie zgadza. Właśnie wtedy czeka na twoją medytację, czeka na twoje słuchanie. Czeka na medytację, która może być i kłótnią z Bogiem; na medytację, w której wreszcie na nowo Mu uwierzysz, usłyszysz Go. A Abraham przekonuje, że Bóg ma zawsze rację i spełnia swoje obietnice.

To jeden z piękniejszych momentów, który może – śmiem powiedzieć – bardziej zadziwia niż patrzenie na Maryję, która piastuje przy swojej piersi urodzonego Syna. Bo widzę Ją zawsze piękną, młodą. Wiem, że jest Dziewicą i tu jest ukryty cud. Ale kiedy patrzę na Sarę, która ma dziewięćdziesiąt lat i pieści w swoich ramionach syna, nie wnuka ani prawnuka, ale swoje dziecko… Tak Bóg działa! Nie wedle logiki tego świata. Sara mnie przekonuje, że – nawet gdy się uśmiecham jak Sara i myślę, że tym razem to Bóg się pogubił w moim życiu – Bóg w sposób cudowny rodzi życie. Kiedy wydaje się, że moje życie jest już umarłe, kiedy już życia wydać nie mogę i raczej schodzę do grobu, On [Bóg] rodzi życie. Bóg nawet z grobu może życie wyprowadzić. Wierzmy w moc Boga i w moc Jego słowa! Jeśli ta wiara będzie, będziemy często z tego źródła przychodzili często, spragnieni czystej źródlanej wody, zwłaszcza wtedy, kiedy będą dni tak upalne, jak ten, nie tylko, gdy chodzi o temperaturę panującą na zewnątrz, ale kiedy będą takie dni, w które będziemy się czuć osowiali albo słabi, jakby przez ten upał rozbrojeni, żebyśmy umieli się wręcz doczołgać do tego źródła i pić; i zawsze przy tym źródle być. Abraham mówi mi, że Bóg jest źródłem życia, także wtedy, kiedy ja już zamieniam się w grób; że Bóg może zrodzić życie tam, gdzie inni spodziewają się już jedynie śmierci i że tak chce działać w naszym życiu: w dni piękne, w dni słońca, w dni usłane gwiazdami na niebie, ale także w dni mroczne, trudne. Bo Jego słowo jest niezmienne, jak niebiosa; i poznamy to – Jezus mówi – „po owocach”.

Krzysztof Wons SDS

---------------------------------------------------------------------

KONTAKT ZGŁOSZENIEPOLITYKA PRYWATNOSCI
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl