O CFD AKTUALNOSCI PROGRAM KONTAKT DOM W TRZEBINI Do medytacji   









  Świadectwo z Domu Słowa: On przychodzi w lekkim powiewie< ...


On przychodzi w lekkim powiewie
[ ŚWIADECTWA Z DOMU SŁOWA ]

 

 

Mam na imię Ewa Świderska. Przyjechałam z Wrocławia. Jestem studentką biologii. Na rekolekcjach w Krakowie zdziwiło mnie to, co odkryłam w sobie: pewnego rodzaju napięcie. Odkryłam, że po prostu ciągle gdzieś się śpieszyłam, mimo że było dużo czasu. Okazało się, że cisza – osiem dni w ciszy i bez telefonu – to bardzo dobry sposób, żeby jakby odpocząć od pośpiechu świata i zyskać troszkę pokoju serca. Tak myślę. Centrum to takie miejsce, gdzie można prawdziwie spotkać Pana Boga.

Rekolekcje to takie osiem dni, kiedy jesteś tylko ty i Pan Bóg; mimo że jest ksiądz towarzyszący, on jest tylko z boku. Jest dużo czasu na adorację, na czytanie Pisma Świętego. Pan Bóg wybiera sobie takie sposoby i takie momenty, żeby przyjść do ciebie i dotknąć twojego serca. To wydaje się takie niewielkie, to taki prosty sposób na działanie wielkiego Boga, ale On właśnie tak lubi. Moi znajomi i rówieśnicy dziwią się, jak można wytrzymać osiem dni w ciszy; mimo, że znają rekolekcje, brzmi to bardzo poważnie: osiem dni bez telefonu i jakby sam na sam z Panem Bogiem. Natomiast… Też się trochę stresowałam przed pierwszymi rekolekcjami, ale okazało się, że to jest bardzo dobry czas i że człowiek ma ochotę tam wracać. I mimo że nie zawsze jest łatwo i nie zawsze jest to proste, Pan Bóg przychodzi. Potem się za tym tęskni. Wydaje mi się, że mimo że jesteśmy młodzi i lubimy żyć w dużych miastach, w tym pośpiechu, to jednak doświadczamy też zmęczenia i tego, że tracimy to, co najważniejsze. Rekolekcje to taki czas, kiedy można się zastanowić, czy rzeczywiście zmierza się w dobrą stronę i co teraz, jaki jest plan, co robimy dalej, żeby było dobrze w życiu.

Jeżeli ktoś się obawia tych ośmiu dni, to są możliwe trzydniowe sesje, które są świetnym przygotowaniem. Ja sama tak zrobiłam. Kiedy usłyszałam o rekolekcjach w ciszy, postanowiłam najpierw pojechać na trzydniową sesję, czyli takie krótkie weekendowe rekolekcje na takich samych warunkach: bez telefonu, z dużą ilością adoracji i Pisma Świętego, i Eucharystią. Kiedy pojechałam na sesję, już byłam pewna, że bardzo chcę spróbować pojechać na dłuższe rekolekcje.

Myślę, że wszyscy trochę się boimy tego, co może z nas wyjść. Boimy się, że to, co mamy w sercu, naprawdę wychodzi na wierzch. To są takie stresujące momenty, żeby się z tym zmierzyć, natomiast naprawdę i niewątpliwie warto.

Spotkanie z Panem Bogiem to doświadczenie jedyne w swoim rodzaju, którego niewątpliwie trzeba doświadczyć, żeby je zrozumieć. Nie dzieje się to w żaden cudowny sposób; owszem, w tajemniczy: gdzieś w głębi serca, bardzo spokojnie, ale z taką absolutną pewnością, że to właśnie On. Warto żyć, żeby doświadczyć tego momentu. On jest bardzo dobry! Jest najlepszą Osobą, którą można spotkać! Pan Bóg w sposób bardzo subtelny porusza serce. Kiedy przychodzi, choć dla kogoś innego to może nie być oczywiste, to dla ciebie zawsze jest. On zna ciebie, zna twoje serce i wie, w jaki konkretny sposób musi przyjść, żebyś ty to zrozumiał i żebyś ty to zobaczył.

Pan Bóg zna każdego z nas najlepiej, dużo lepiej niż my znamy sami siebie. On wie, czego konkretnie potrzebujemy, co potrzebujemy usłyszeć, czego potrzebujemy doświadczyć w danej chwili. I On przychodzi, tak jak jest napisane, „w lekkim powiewie”, bardzo subtelnie, tak nawet ledwo zauważalnie,… Ale ty wiesz, że to On! Nie wiem, czy jest na to jakieś lepsze wytłumaczenie. Tego po prostu trzeba doświadczyć. Wystarczy być otwartym, otwierać swoje serce na Niego i bardzo pragnąć. On nigdy nie przechodzi obojętnie obok człowieka, który Go pragnie.

 

[w tekście świadectwa spisanym z nagrania
zachowano styl języka mówionego – red.]

ZGŁOSZENIEPOLITYKA PRYWATNOSCI
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl